winietka_Rakowiecka37.png

Biuletyn nr 14

Cudzoziemcy w tajnej organizacji Rotmistrza
Adam Cyra

Cudzoziemcy w tajnej organizacji Rotmistrza

Gdy Witold Pilecki zaczął tworzyć konspirację wojskową w KL Auschwitz w ostatnich miesiącach 1940 roku, w obozie przebywali niemal wyłącznie Polacy. Sytuacja zmieniła się od połowy następnego roku, gdy zaczęło przyjeżdżać coraz więcej transportów z więźniami innych narodowości.

Biuletyn Nr. 14

Kalwaria Wileńska
Agnieszka Bejnar Bejnarowicz

Kalwaria Wileńska


Jak byłaś „niewiernym Tomaszem”, tak nim zostałaś. A ja zapomniałem o tym i pisałem o podróży pieszo z Lidy do Kalwarii. Ciekawe, jaki ja miałbym cel pisać, że idę pieszo, a podróżować pociągiem. Co do intencji, o którą pytasz, to nie uważam za właściwe pertraktować z P. Bogiem w kupiecki sposób, to znaczy: Ja dla Ciebie, Boziu pójdę do Kalwarii, a Ty mnie za to daj to i tamto”. Lecz wprost uważam, że tych kilka dni i trochę zmęczenia przyniesionych w ofierze jest bardzo małą cząstką wdzięczności za wszystko, co od Boga mam. Za słońce, kwiaty, lasy, za przyjemne i przykre, które znosząc staję się lepszym i najwięcej za to zrozumienie właśnie tego, że i przyjemność, i zmartwienie w gruncie rzeczy jest dobre, a nie tak jak niektórzy z musu tylko powtarzają, że „za wszystko trzeba dziękować Bogu”, ja to robię z przekonania – pisał czerwcu 1930 r. w liście do Kazimiery Daczówny Witold Pilecki.

Biuletyn Nr. 14

Nad Ołonką
Adam Hlebowicz

Nad Ołonką

W Ołońcu w rosyjskiej Karelii, niedaleko granicy z Finlandią, w roku 1901 urodził się Witold Pilecki. 43 lata później, w liście do swojej chrześnicy Zofii Serafin, barwnie opisał to miejsce: „Zima: Daleka północ Rosji – gdzie jako dziecko gaworzyć się uczyłem – białe noce, zorze polarne (północne) wraziły mi się w jaźń moją – trzaskiem śliny zamarzającej w powietrzu – umiłowanie mrozu, umiłowanie otarcia się żywą skórą o śnieg – ogniem zda się palący – skrami skrzący się w blaskach słońca w dzień, nocą w migotliwej poświacie zielonych gwiazd mrugających – uśmiechniętego księżyca. Wiosną – pragnąc bym objąć ziemię parującą – do piersi przytulić – mgłą gęstą ulecieć, uróść, zgęstnieć, ściemnieć – tam w górze – Rozbłyskując w nocy zygzakiem błyskawicy. – Piorunem w ziemię uderzyć. Wrócić – w strugach ulewnych – pierwszej burzy. Odżywić, spoić! – każde „roślidełko”. Pęk każdy – w liść – kwiat – zamienić. Krzewy, drzewa, stawy, rzeki, norki, gniazda – wszystkim – wstrząsnąć! – Zapłodnić w krąg wszystko. Kazać żyć!”. Jak to miasteczko wygląda obecnie?

Biuletyn Nr. 14

O przedmiotach i ich historiach
Joanna Jastrzębska-Woźniak

O przedmiotach i ich historiach

Na Rakowiecką 37 przychodzimy, żeby zobaczy miejsce, w którym działa się historia. Mury, dziedzińce i cele to niekiedy jedyni już świadkowie rozgrywających się tu kiedyś ludzkich dramatów, wprzęgniętych
w wielką politykę. Te biografie z czasów stalinowskich, a także późniejszych, przypadające na okres stanu wojennego i „Solidarności” ożywają na czas zwiedzania dzięki opowieściom przewodnika, prowadzącego nas do więziennych pawilonów, czy pod Ścianę śmierci.

Biuletyn Nr.14

Wspomnienia mojej mamy, Eleonory Ostrowskiej
Marek Ostrowski

Wspomnienia mojej mamy, Eleonory Ostrowskiej

Mama wiedziała, czego dokonał mój wuj, Witold Pilecki. Pomagała mu podczas wojny i po jej zakończeniu. Była zaprzysiężona w Tajnej Armii Polskiej. Wiem, jak przeżywała to, że tak duża niesprawiedliwość spotkała go za życia i po śmierci. Nie mogła się z tym pogodzić, więc starała się ocalić jego pamięć. Dlatego warto poznać jej wspomnienia, napisane w latach osiemdziesiątych. Tak moja mama spisała swoje wspomnienia

Biuletyn Nr. 13

„Inka”, „Jachna”, „Lala”
Marzena Kruk

„Inka”, „Jachna”, „Lala”

W ostatnim, pomorskim etapie szlaku bojowego 5. Wileńskiej Brygady AK, w polowych oddziałach pozostawały trzy sanitariuszki: Danuta Siedzikówna ps. „Inka”, Lidia Lwow ps. „Lala” oraz Janina Wasiłojć ps. „Jachna”. „Jachna” i„Lala” były nie tylko towarzyszkami broni– były przyjaciółkami. Połączyła je wojna i służba Polsce. Gdy wyszły z więzienia, pozostały w bliskim kontakcie, choć mieszkały w innych miastach: Janina w Szczecinie, Lidia w Warszawie. Wspierały się, rozumiały, zwierzały z największych obaw, dzieliły radościami. Stały się rodziną. Ich dzieci mówiły na nie „ciocia”.