Zrzut%2520ekranu%25202021-05-18%2520o%25

Mówimy o nich grypsy, ale właściwiej byłoby powiedzieć listy. Bo przecież ich treść jest z jednej strony intymna, mówiąca o miłości do żony i bólu rozstania, z drugiej pełna ojcowskich rad i wskazówek dla maleńkiego syna jak dobrze przeżyć życie i go nie zmarnować.

Non omnis moriar…

Fenomen grypsów Łukasza Cieplińskiego

Elżbieta Jakimek-Zapart

IPN Kraków

Łukasz Ciepliński z siostrzeńcami Zosią i Jurkiem Ruge. Połowa lat 30.
Zdjęcie ze zbiorów rodzinnych Elżbiety Kaczmarek w dyspozycji E. Jakimek-Zapart


Pisanie grypsów przez więźniów w każdych czasach podyktowane jest chęcią przekazania na zewnątrz informacji, których nie można zawrzeć w oficjalnej korespondencji. Jednak próby te nabierają szczególnego znaczenia, gdy mowa o więźniach politycznych reżimów totalitarnych, z których Polska doświadczyła w XX wieku dwóch największych: niemieckiego nazizmu i rosyjskiego komunizmu. Wstrząsającym tego przykładem jest zbiór cudem ocalałych grypsów napisanych przez płk. Łukasza Cieplińskiego na przełomie lat pięćdziesiątych, w zbiorowej celi śmierci więzienia na Mokotowie. Choć tu sytuacja jest jeszcze inna. Autor próbował przekazać najbliższym oficjalną drogą słowa serdeczności, zawarte w trzech listach do żony Jadwigi i jednym do brata Stanisława, których treść z pewnością mieściła się w akceptowalnych przez cenzurę władz więziennych granicach. Nie miał jednak żadnej pewności, czy nie zostały one zatrzymane i czy dotarły do adresatów. Podobnie było z korespondencją w drugą stronę. Zapewne przypuszczał, że żona i któreś z rodzeństwa podjęli próbę kontaktu listownego, zachowując możliwie oficjalną treść, jednak – jak wspomniał w grypsach – nigdy nie otrzymał żadnego listu zwrotnie:

14 I 1951. Napisałem 3 listy, od ciebie nie otrzymałem żadnego. Pieniądze otrzymuję regularnie i to cała łączność [fragment nieczytelny] Dziękuję za pomoc i pamięć.

28 I 1951. Siedzę z oficerem gestapo. Oni otrzymują listy – ja nie. A tak bardzo chciałbym otrzymać chociaż parę słów – Twą ręką napisanych.

3 II 1951. Wisiu! Napisałem do Ciebie trzy, do Stasia jeden list. Nie otrzymałem żadnego. Pieniądze otrzymuję regularnie.

Te legalne listy nie zostały zresztą nigdy odnalezione w aktach więziennych Łukasza Cieplińskiego i należy przypuszczać, że je zniszczono.
Autor grypsów, uważany za wybitnego przedstawiciela dowódców młodszego pokolenia, wychowanek Korpusu Kadetów nr 3 w Rawiczu, później Szkoły Podchorążych Piechoty w Komorowie, od 1936 r. pełnił służbę w 62. pp w Bydgoszczy
– początkowo jako dowódca plutonu, a następnie kompanii przeciwpancernej. Podczas kampanii wrześniowej 1939 r. odznaczony Orderem Wojennym Virtuti Militari za zatrzymanie jednego z niemieckich ataków w Bitwie nad Bzurą. Brał udział w obronie Warszawy, a po kapitulacji wszedł w struktury konspiracyjne SZP-ZWZ-AK, pełniąc początkowo funkcję komendanta Obwodu (1940), następnie inspektora Inspektoratu ZWZ-AK Rzeszów (1941–1945). Zaangażowany w kolejnych organizacjach niepodległościowych, takich jak „Nie”, Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj, a w końcu Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”, po utworzeniu którego jesienią 1945 roku pełnił kolejno funkcje prezesa Wydziału WiN Kraków, Obszaru Południowego, a od stycznia 1947 r. prezesa ostatniego, IV Zarządu Głównego WiN. Aresztowany pod koniec listopada 1947 roku, przeszedł okrutne, wypełnione torturami psychicznymi i fizycznymi śledztwo, nadzorowane przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego.

Łukasz i Jadwiga Cieplińscy. Połowa lat 40. Zdjęcie ze zbiorów rodzinnych Kazimiery 
i Tomasza Pisulińskich w dyspozycji E. Jakimek-Zapart

Łukasz i Jadwiga Cieplińscy. Połowa lat 40. Zdjęcie ze zbiorów rodzinnych Kazimiery
i Tomasza Pisulińskich w dyspozycji E. Jakimek-Zapart

Skazani na śmierć


14 października 1950 r., wraz z sześcioma współpracownikami z IV ZG WiN: Józefem Batorym, Franciszkiem Błażejem, Karolem Chmielem, Mieczysławem Kawalcem, Adamem Lazarowiczem i Józefem Rzepką, został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie pod przewodnictwem płk. Aleksandra Wareckiego na karę śmierci, którą wykonano 1 marca 1951 r. Proces był publiczny i za specjalnymi przepustkami mogły uczestniczyć w nim również rodziny oskarżonych. Skorzystała z tej możliwości Jadwiga Cieplińska, świadoma, że zapadnie wyrok co najmniej długoletniego więzienia i być może nie zobaczą się przez kolejne lata, dlatego zdecydowała się przyjechać na rozprawę z matką, Józefą Sicińską oraz 3,5-letnim synkiem Andrzejkiem, żeby mąż mógł go zobaczyć choć przez krótką chwilę. To było
wzruszające i dramatyczne zarazem spotkanie bez słów, podczas którego obydwoje patrzyli na siebie i płakali. Dla Jadwigi, która miała niezwykle delikatną konstrukcję psychiczną, cała ta sytuacja była tak traumatyczna, że po latach nie umiała nic powiedzieć na temat przebiegu procesu, poza tym, że starała się trzymać synka na rękach jak najwyżej, żeby był lepiej widoczny. Łukasz skarżył się później w jednym z grypsów, że nie pozwolono im przy tej okazji na krótkie spotkanie, uścisk dłoni albo gest błogosławieństwa krzyżykiem na czole i kilka słów podziękowania:

14 I 1951. Myślałem, że na rozprawie dadzą nam widzenie, że będę mógł zamienić z Tobą chociaż parę słów, podziękować za wszystko dobre, co dla mnie zrobiłaś, uzyskać Twoje i Mamusi błogosławieństwo, na czem bardzo mi zależało, i usłyszeć coś dobrego. Niestety nie pozwolili nam nawet tego.

Z pewnością jednak to widok najdroższych mu osób zainspirował go i zrodził w nim determinację, żeby wbrew wszystkiemu podjąć próbę przekazania im słów miłości, a może i pożegnania. Po wyroku grupa winowców oczekiwała już wspólnie w zbiorowej celi śmierci więzienia na Mokotowie na dalszy bieg swojej sprawy. Pisali prośby o ułaskawienie do wybranego przez Sejm RP po sfałszowanych wyborach parlamentarnych w 1947 roku prezydenta Bolesława Bieruta, a także kontaktowali się ze swoimi obrońcami w sprawie skarg rewizyjnych, kierowanych do Najwyższego Sądu Wojskowego.

Zezwolenie na widzenie adwokata Jerzego Urbańskiego z Łukaszem Cieplińskim. Fot. AIPN

Zezwolenie na widzenie adwokata Jerzego Urbańskiego z Łukaszem Cieplińskim. Fot. AIPN

winietka_Rakowiecka37.png

Pierwszy gryps


Wszystko wskazuje, że w tych właśnie okolicznościach, podczas widzenia w więzieniu 18 października 1950 roku, Łukasz Ciepliński przekazał swojemu adwokatowi Jerzemu Urbańskiemu pudełko od papierosów ze skreślonymi na wewnętrznej stronie kilkoma zdaniami do rodziny z datą „18.X.50”. Okolicznością sprzyjającą była nieobecność straży więziennej podczas spotkania, co zostało zaznaczone na zezwoleniu na widzenie, podpisanym przez płk. Aleksandra Wareckiego. Nie można zresztą wykluczyć, że było odwrotnie i to właśnie adwokat Urbański podczas spotkania dał swojemu klientowi paczkę wrocławskiej wytwórni Polskiego Monopolu Tytoniowego, na której ten na gorąco napisał treść pierwszego grypsu, a kolejne pisał już na bibułkach papierosowych w ciągu następnych miesięcy. Przypuszczenie, że Jadwiga Cieplińska otrzymała pierwszy gryps od męża jeszcze za jego życia możemy oprzeć na zachowanym w zbiorach rodzinnych piśmie adwokata Jerzego Urbańskiego, skierowanym 30 grudnia 1950 roku do Cieplińskiej, w którym informował, że rewizja w sprawie jej męża nie została jeszcze rozpoznana i zapewniał, że ją o niej zawiadomi. Wspomniał przy tej okazji, że przesyła jej pamiątkę od męża przeznaczoną dla jego syna. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że miał na myśli właśnie owo pudełko od papierosów, które rozłożone z łatwością mieściło się w małej kopercie. Ten pierwszy gryps jest wyjątkowy pod wieloma względami. Różni się od pozostałych nie tylko materiałem, na którym zostały napisane tak ważne dla nas dziś treści, ale też przebijającą z niego nadzieją skazanego na ocalenie życia, wyrażoną w słowach do żony: Bądź dobrej myśli. Zresztą sama Jadwiga, zapewne wspierana przez swojego wuja, rzeszowskiego adwokata Jana Dzierżyńskiego, wysłała z datą 30 października prośbę o ułaskawienie do Bieruta, licząc, że wpłynie tym na jego decyzję. Jednak z czasem nadzieja zaczęła przygasać.

Gryps Ł. Cieplińskiego, obecnie przechowywany w SP nr 28
im. płk. Łukasza Cieplińskiego w Rzeszowie. Fot. Zbiory E. Jakimek-Zapart

Gryps Ł. Cieplińskiego, obecnie przechowywany w SP nr 28
im. płk. Łukasza Cieplińskiego w Rzeszowie. Fot. Zbiory E. Jakimek-Zapart

Słowa z celi śmierci


Płk Ciepliński, widząc kolejne osoby z najwyższymi wyrokami wyprowadzane ze wspólnej celi, powoli godził się z nieuchronnością śmierci. W grudniu 1950 r. rozpoczął sekretne pisanie grypsów-listów do żony, syna, krewnych a nawet współpracowników z konspiracji, licząc być może, że tak jak za pierwszym razem uda mu się przekazać je swojemu obrońcy, aby je wyniósł z więzienia. Kiedy okazało się, że to spotkanie się już nie powtórzy, zaczął szukać innego sposobu. Okazja nadarzyła się, gdy do celi śmierci trafił na jakiś czas – Ludwik Kubik, bliski współpracownik ostatniego prezesa WiN, jedyny wśród współoskarżonych w procesie mężczyzn, który otrzymał wyrok dożywocia. Ciepliński podjął decyzję, że skorzysta z nadarzającej się okazji i spróbuje przekazać cenne przesłanie przez zaufaną osobę. Delikatne bibułki, zaszyte w szwach trzech kwadratowych kawałków grubego, kremowego płótna o wymiarze 19x20 cm, udających „chusteczki”, Kubik przechowywał przez sześć lat spędzonych w więzieniach w Warszawie-Mokotowie, Wronkach i Rawiczu, zabezpieczone w nogawkach spodni więziennych (musiał za każdym razem uważać na nie z chwilą oddawania ubrania do pralni). Jakiś czas po opuszczeniu więzienia w 1957 roku Kubik wypełnił obietnicę i choć nie osobiście, lecz przez innego współpracownika nieżyjącego dowódcy, przekazał grypsy wdowie.
Te, które skierowane były do niej i syna, Jadwiga przechowywała w domu niczym relikwie w stoliku nocnym obok łóżka, a kilka napisanych do krewnych z rodziny męża przekazała z czasem adresatom. To, że Ciepliński pisał też grypsy do bliskich z rodziny, nie powinno dziwić, był bardzo zżyty z braćmi Stanisławem i Antonim oraz siostrami: Franciszką, Jadwigą, Heleną, Ireną i Marią, a z siostrzeńcami i siostrzenicami (bracia zmarli bezpotomnie) zawsze łączyły go serdeczne stosunki, dlatego naturalnym było dla niego prosić ich o wsparcie materialne i opiekę nad żoną i małym synkiem, kiedy jego już zabraknie. Jednak, jakże dramatycznie brzmi ten gryps, w którym żegna się z rodzeństwem:

Halu! Przebacz, proszę! Jadźko! Kochaj Andrzejka, jak mnie kochałaś! Iruś! O Boże mój! Żegnam wszystkich i zaklinam, nie zapominajcie o Andrzejku i Wisi! Musicie mnie zastąpić. Stasia i Antosia szczególnie o to proszę. Żegnam Marylkę i Filipa, Inę i Melcię, a w szczególności Wojtusiów i Stasia.
– Ginę za Boga i Ojczyznę. Łukasz.


Łukasz Ciepliński w mundurze kadeckim z siostrami i siostrzenicą. Początek lat 30.
Zdjęcie ze zbiorów rodzinnych Wiesławy Styperek w dyspozycji E. Jakimek-Zapart

Łukasz Ciepliński w mundurze kadeckim z siostrami i siostrzenicą. Początek lat 30.
Zdjęcie ze zbiorów rodzinnych Wiesławy Styperek w dyspozycji E. Jakimek-Zapart


Do dwóch sióstr, z którymi łączyły go szczególne więzi, skierował osobne grypsy, zatytułowane „Kochana Jadźko” i „Kochana Irenko”. Podobnie napisał gryps do matki swojej żony oraz jej kuzynki, Marii Dzierżyńskiej, nazywanej w rodzinie „Maćko”, która jako jedyna współpracowała z nim w strukturach Armii Krajowej i później w Zrzeszeniu WiN, w którym prosił, aby opowiadała Andrzejkowi o ich wspólnej pracy konspiracyjnej, zaszczepiając mu ideały, którym wspólnie służyli.

Po latach okazało się jednak, że Kubik przekazał rodzinie Cieplińskiego tylko część grypsów i dwa płócienne kwadraty. Sam pozostawił sobie na pamiątkę trzecią „chusteczkę” oraz dziewięć karteczek ze zbioru otrzymanego od straconego dowódcy, których posiadanie ujawnił dopiero jesienią 2005 r. Po nawiązaniu kontaktu z Oddziałem IPN w Rzeszowie, przekazał grypsy na ręce jednego z pracowników,
z prośbą, by po wykonaniu kopii trafiły one do wdowy po zmarłym synu prezesa, Andrzeju. Mieszkająca obecnie w Poznaniu Magdalena Kuińska otrzymała cenne pamiątki po teściu w połowie 2006 r.
Obecnie znamy treść 32 grypsów, poza pierwszym, zachowanym na wspomnianym pudełku, spisanych chemicznym ołówkiem, dwustronnie, na 38 cieniutkich bibułkach papierosowych o wymiarach 6,5x4,4 cm, choć jak dotąd nie udało się ustalić miejsca przechowywania co najmniej ośmiu oryginalnych grypsów, z których przekaz sześciu znany jest z publikacji biograficznej poświęconej Łukaszowi Cieplińskiemu autorstwa prof. Gabriela Brzęka, zatytułowanej: „Wierny przysiędze. O Łukaszu Cieplińskim „Pługu”, komendancie IV Komendy Głównej WiN”, a dwa odpisy nieopublikowane przez niego we wspomnianej książce zostały odnalezione w spuściźnie profesora, przekazanej przez córkę po jego śmierci w 2002 r.
do rzeszowskiego Oddziału IPN pracy konspiracyjnej, zaszczepiając mu ideały, którym wspólnie służyli.

Obelisk z tablicą pamiątkową odsłonięty w 2009 r.
Fot. Zbiory E. Jakimek-Zapart

Obelisk z tablicą pamiątkową odsłonięty w 2009 r.
Fot. Zbiory E. Jakimek-Zapart

Kamienie wołać będą


Walka o pamięć i przywrócenie honoru zamordowanym 1 marca 1951 roku członkom IV ZG WiN rozpoczęła się już w latach 80. na fali „Solidarności”. Środowiska byłych żołnierzy Armii Krajowej zaczęły wtedy domagać się pełnej historycznej i prawnej rehabilitacji Łukasza Cieplińskiego. W 1986 roku, w trakcie II Katolickiego Tygodnia Historycznego w Rzeszowie, poświęconego „Pamięci żołnierzy Armii Krajowej diecezji przemyskiej”, członkowie sztabu Inspektoratu AK Rzeszów: prof. Jan Łopuski i ks. Michał Sternal przedstawili w referatach działalność konspiracyjną swojego dowódcy, upominając się publicznie o przywrócenie mu dobrego imienia. Ks. Michał Sternal ponownie upomniał się o pamięć o Cieplińskim w wywiadzie udzielonym tygodnikowi „San” pod koniec 1989 r. Dwa lata wcześniej, w rocznicę tragicznej śmierci, na grobowcu rodzinnym Sicińskich na cmentarzu Rzeszów-Pobitno staraniem działaczy NSZZ „Solidarność” umieszczono symboliczną tablicę, poświęconą pamięci Łukasza Cieplińskiego. Podobnie na ścianie kościoła parafialnego w Staromieściu, z inicjatywy kombatantów i lokalnej społeczności, umieszczono tablicę jego pamięci. W 1990 r. imieniem ostatniego prezesa WiN nazwano ulice w Rzeszowie oraz w Krakowie. Także dzięki inicjatywie poznańskich środowisk kombatanckich została w 1991 r. wmurowana przy kościele w Kwilczu tablica pamiątkowa poświęcona Łukaszowi Cieplińskiemu.
O formalną rehabilitację wystąpił do Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego w styczniu 1992 roku Zarząd Główny powstałego w październiku 1990 r. Stowarzyszenia Społeczno-Kombatanckiego „Wolność i Niezawisłość”, wnioskując o uznanie za nieważny wyroku WSR w Warszawie z 14 października 1950 r. Po analizie zgromadzonego materiału Sąd WOW postanowieniem z 17września 1992 r. unieważnił
wszystkie wyroki, uznając, że czyny zarzucane skazanym i straconym były działalnością na rzecz niepodległego i suwerennego bytu państwa polskiego.
W ślad za tymi działaniami w połowie lat 90. dwie szkoły na Podkarpaciu wybrały płk. Cieplińskiego na swojego patrona: Szkoła Podstawowa nr 504 w Gnojnicy Woli (1995) oraz Szkoła Podstawowa nr 28 w Rzeszowie (1996).

Tablica pamiątkowa dedykowana Ł. Cieplińskiemu, odsłonięta w Kwilczu w 1991 r.
Fot. Zbiory E. Jakimek-Zapart

Tablica pamiątkowa dedykowana Ł. Cieplińskiemu, odsłonięta w Kwilczu w 1991 r.
Fot. Zbiory E. Jakimek-Zapart


14 marca 2001 r. Sejmu RP przyjął uchwałę w sprawie hołdu poległym, pomordowanym i prześladowanym członkom organizacji „Wolność i Niezawisłość”. W tym samym roku, 15 września, odsłonięty został na cmentarzu w Rzeszowie-Wilkowyi pomnik poświęcony siedmiu straconym 1 marca 1951 roku członkom
IV Zarządu Głównego WiN.
Jednak dopiero wydanie w 2007 r. przez Instytut Pamięci Narodowej publikacji „Nie mogłem inaczej żyć… Grypsy Łukasza Cieplińskiego z celi śmierci” (2007), z okazji pośmiertnego uhonorowania go najwyższym
odznaczeniem państwowym – Orderem Orła Białego, a także ustanowienie w 2011 roku dnia 1 marca
Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych sprawiło, że postać ta wyszła z cienia historii i z lokalnego bohatera stała się z czasem rozpoznawalna w całej Polsce, inspirując różne osoby i środowiska do oddania mu hołdu. 12 września 2009 roku w Witkowicach, w miejscu historycznej przeprawy w 1939 r. przez Bzurę, odsłonięty został obelisk ufundowany przez społeczeństwo Gminy Młodzieszyn, z tablicą pamiątkową poświęconą Łukaszowi Cieplińskiemu. Również kolejne lata owocowały upamiętnianiem jego
postaci w wielu miejscach w Polsce. 25 maja 2012 roku odsłonięte zostały w Poznaniu, w krużgankach Klasztoru Dominikanów, tablice pamięci rotmistrza Witolda Pileckiego i ppłk. Łukasza Cieplińskiego. 17 listopada 2013 r. w Rzeszowie odsłonięto pomnik Żołnierzy Wyklętych, z popiersiami siedmiu straconych winowców. 1 września 2014 r. odsłonięto w Zabrzu pamiątkową tablicę na kamienicy przy ul. Wolności 279, w której Ciepliński mieszkał wraz z rodziną do momentu aresztowania, a 17 września pamiątkową tablicę poświęconą Łukaszowi Cieplińskiemu – absolwentowi Korpusu Kadetów w Rawiczu. Miesiąc później, 14 października, uchwałą Urzędu Gminy w Kwilczu powstał „Skwer im. płk. Łukasza Cieplińskiego”. W kolejną rocznicę jego tragicznej śmierci, 1 marca 2015 roku, odsłonięto w Galerii Wielkich Polaków XX Wieku w krakowskim Parku im. dr. Jordana popiersie Cieplińskiego, natomiast 28 października odsłonięta
została tablica na budynku Aresztu Śledczego w Sanoku, upamiętniająca osadzenie Cieplińskiego w murach tego więzienia przez niemieckich okupantów pomiędzy styczniem i kwietniem 1940 r.
1 marca 2017 roku 3. Podkarpacka Brygada Obrony Terytorialnej otrzymała imię pułkownika Łukasza Cieplińskiego, a 18 lipca 2017 roku na obozie letnim 60. Krakowska Drużyna Harcerzy „Puszczanie” ZHR przyjęła Łukasza Cieplińskiego za patrona.
Kolejnym akcentem upamiętniającym postać Łukasza Cieplińskiego była moneta o nominale 10-złotowym, wybita w 2019 roku przez Narodowy Bank Polski w ramach numizmatycznej serii „Wyklęci przez komunistów żołnierze niezłomni”.
2021 był rokiem szczególnym ze względu na przypadającą 70. rocznicę zamordowania członków IV ZG WiN. Pragnąc ją uczcić, IPN opublikował nowe wydanie grypsów pod zmienionym tytułem „Sny wstaną… Grypsy Łukasza Cieplińskiego z celi śmierci”, które zostało w ramach wspólnej akcji Ministerstwa Edukacji Nauki i Sportu oraz Instytutu Pamięci Narodowej rozesłane do wszystkich szkół średnich w Polsce. Z tej samej okazji Poczta Polska wyemitowała 1 marca znaczek z wizerunkiem płk. Łukasza Cieplińskiego, w serii zatytułowanej „Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych”. Wiosną 2021 r. miała też miejsce premiera spektaklu inspirowanego życiem ostatniego prezesa WiN, zatytułowanego Hiob 51’, wystawionego przez rzeszowski Teatr im. Wandy Siemaszkowej. Równolegle do wspomnianych upamiętnień, przez ostatnie lata powstały filmy krótko- i długometrażowe, słuchowiska radiowe, spektakle telewizyjne, utwory muzyczne z tekstem grypsów rapowanym, śpiewanym bądź recytowanym. Wizerunek pułkownika Cieplińskiego z cytatami z grypsów znalazł się też na muralach i bilbordach w różnych miastach Polski. Rok 2022 przyniósł nagranie dwóch audiobooków: w języku polskim, wydanym z inicjatywy Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów PRL we współpracy z aktorem Marcinem Kwaśnym, oraz w języku węgierskim z inicjatywy Instytutu Polskiego w Budapeszcie, których premiera uczci tegoroczne obchody 1 marca.


14 marca 2001 r. Sejmu RP przyjął uchwałę w sprawie hołdu poległym, pomordowanym i prześladowanym członkom organizacji „Wolność i Niezawisłość”. W tym samym roku, 15 września, odsłonięty został na cmentarzu w Rzeszowie-Wilkowyi pomnik poświęcony siedmiu straconym 1 marca 1951 roku członkom
IV Zarządu Głównego WiN.
Jednak dopiero wydanie w 2007 r. przez Instytut Pamięci Narodowej publikacji „Nie mogłem inaczej żyć… Grypsy Łukasza Cieplińskiego z celi śmierci” (2007), z okazji pośmiertnego uhonorowania go najwyższym
odznaczeniem państwowym – Orderem Orła Białego, a także ustanowienie w 2011 roku dnia 1 marca
Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych sprawiło, że postać ta wyszła z cienia historii i z lokalnego bohatera stała się z czasem rozpoznawalna w całej Polsce, inspirując różne osoby i środowiska do oddania mu hołdu. 12 września 2009 roku w Witkowicach, w miejscu historycznej przeprawy w 1939 r. przez Bzurę, odsłonięty został obelisk ufundowany przez społeczeństwo Gminy Młodzieszyn, z tablicą pamiątkową poświęconą Łukaszowi Cieplińskiemu. Również kolejne lata owocowały upamiętnianiem jego
postaci w wielu miejscach w Polsce. 25 maja 2012 roku odsłonięte zostały w Poznaniu, w krużgankach Klasztoru Dominikanów, tablice pamięci rotmistrza Witolda Pileckiego i ppłk. Łukasza Cieplińskiego. 17 listopada 2013 r. w Rzeszowie odsłonięto pomnik Żołnierzy Wyklętych, z popiersiami siedmiu straconych winowców. 1 września 2014 r. odsłonięto w Zabrzu pamiątkową tablicę na kamienicy przy ul. Wolności 279, w której Ciepliński mieszkał wraz z rodziną do momentu aresztowania, a 17 września pamiątkową tablicę poświęconą Łukaszowi Cieplińskiemu – absolwentowi Korpusu Kadetów w Rawiczu. Miesiąc później, 14 października, uchwałą Urzędu Gminy w Kwilczu powstał „Skwer im. płk. Łukasza Cieplińskiego”. W kolejną rocznicę jego tragicznej śmierci, 1 marca 2015 roku, odsłonięto w Galerii Wielkich Polaków XX Wieku w krakowskim Parku im. dr. Jordana popiersie Cieplińskiego, natomiast 28 października odsłonięta
została tablica na budynku Aresztu Śledczego w Sanoku, upamiętniająca osadzenie Cieplińskiego w murach tego więzienia przez niemieckich okupantów pomiędzy styczniem i kwietniem 1940 r. 
1 marca 2017 roku 3. Podkarpacka Brygada Obrony Terytorialnej otrzymała imię pułkownika Łukasza Cieplińskiego, a 18 lipca 2017 roku na obozie letnim 60. Krakowska Drużyna Harcerzy „Puszczanie” ZHR przyjęła Łukasza Cieplińskiego za patrona. 
Kolejnym akcentem upamiętniającym postać Łukasza Cieplińskiego była moneta o nominale 10-złotowym, wybita w 2019 roku przez Narodowy Bank Polski w ramach numizmatycznej serii „Wyklęci przez komunistów żołnierze niezłomni”. 
2021 był rokiem szczególnym ze względu na przypadającą 70. rocznicę zamordowania członków IV ZG WiN. Pragnąc ją uczcić, IPN opublikował nowe wydanie grypsów pod zmienionym tytułem „Sny wstaną… Grypsy Łukasza Cieplińskiego z celi śmierci”, które zostało w ramach wspólnej akcji Ministerstwa Edukacji Nauki i Sportu oraz Instytutu Pamięci Narodowej rozesłane do wszystkich szkół średnich w Polsce. Z tej samej okazji Poczta Polska wyemitowała 1 marca znaczek z wizerunkiem płk. Łukasza Cieplińskiego, w serii zatytułowanej „Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych”. Wiosną 2021 r. miała też miejsce premiera spektaklu inspirowanego życiem ostatniego prezesa WiN, zatytułowanego Hiob 51’, wystawionego przez rzeszowski Teatr im. Wandy Siemaszkowej. Równolegle do wspomnianych upamiętnień, przez ostatnie lata powstały filmy krótko- i długometrażowe, słuchowiska radiowe, spektakle telewizyjne, utwory muzyczne z tekstem grypsów rapowanym, śpiewanym bądź recytowanym. Wizerunek pułkownika Cieplińskiego z cytatami z grypsów znalazł się też na muralach i bilbordach w różnych miastach Polski. Rok 2022 przyniósł nagranie dwóch audiobooków: w języku polskim, wydanym z inicjatywy Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów PRL we współpracy z aktorem Marcinem Kwaśnym, oraz w języku węgierskim z inicjatywy Instytutu Polskiego w Budapeszcie, których premiera uczci tegoroczne obchody 1 marca.

Łukasz Ciepliński z siostrami. Połowa lat 30. Zdjęcie ze zbiorów rodzinnych
Wiesławy Styperek w dyspozycji E. Jakimek-Zapart


O fenomenie grypsów Cieplińskiego można pisać bardzo wiele, rozważać ich treści pod kątem rodzinnym, religijnym, politycznym. Niewątpliwie – poruszają one serca, dotykając najbardziej podstawowych wartości, jakimi dla ludzi zawsze były: rodzina, miłość, ojczyzna, wolność, czy wiara w Boga. Nawet ich krótka forma idealnie wpasowała się w dzisiejsze czasy, przemawiając do współczesnych często jednym czy dwoma zdaniami. Stały się świadectwem okrucieństwa trudnego okresu powojennego i tragedii złapanego w pułapkę historii pokolenia, a zarazem symbolicznym testamentem umierających za Polskę jej najlepszych synów. Sam autor ze swoim bogatym życiorysem wojennym i konspiracyjnym stał się jednocześnie wzorcem męża i ojca na czasy pokoju.
Płk Łukasz Ciepliński, oczekując w celi więzienia mokotowskiego na śmierć, rozważał sens poniesionej ofiary, zastanawiając się, czy zwyczajnie nie odejdzie w niepamięć to, czym żył on i jego pokolenie, a wrzucenie ciał mordowanych polskich patriotów do nieznanej mogiły nie przypieczętuje ostatecznie tej niepamięci. Mimo wszystko nie poddawał się zwątpieniu, pisząc w jednym z grysów Wierzę, że ofiara moja nie pójdzie na marne, że niespełnione sny powstaną z mogił. Jednak nie mógł przypuszczać, że to nie manifesty i odezwy polityczne tworzone w biurach studiów organizacji konspiracyjnych, a te właśnie słowa, sercem i łzami pisane na cieniutkich bibułkach, uruchomią kilkadziesiąt lat później lawinę inicjatyw i wydarzeń przypominających jego postać, a wraz z nią upomną się o prawdę historyczną o tamtym pokoleniu, a w wolnej Polsce będą cytowane na kazaniach, przywoływane w przemówieniach podczas uroczystości państwowych czy rozważane w polskich szkołach.
Dziś Łukasz Ciepliński mógłby powiedzieć „sny wstały” i powtórzyć za Horacym
i za Janem Kochanowskim: Non omnis moriar… Nie wszystek umrę..

Fenomen grypsów


O fenomenie grypsów Cieplińskiego można pisać bardzo wiele, rozważać ich treści pod kątem rodzinnym, religijnym, politycznym. Niewątpliwie – poruszają one serca, dotykając najbardziej podstawowych wartości, jakimi dla ludzi zawsze były: rodzina, miłość, ojczyzna, wolność, czy wiara w Boga. Nawet ich krótka forma idealnie wpasowała się w dzisiejsze czasy, przemawiając do współczesnych często jednym czy dwoma zdaniami. Stały się świadectwem okrucieństwa trudnego okresu powojennego i tragedii złapanego w pułapkę historii pokolenia, a zarazem symbolicznym testamentem umierających za Polskę jej najlepszych synów. Sam autor ze swoim bogatym życiorysem wojennym i konspiracyjnym stał się jednocześnie wzorcem męża i ojca na czasy pokoju.
Płk Łukasz Ciepliński, oczekując w celi więzienia mokotowskiego na śmierć, rozważał sens poniesionej ofiary, zastanawiając się, czy zwyczajnie nie odejdzie w niepamięć to, czym żył on i jego pokolenie, a wrzucenie ciał mordowanych polskich patriotów do nieznanej mogiły nie przypieczętuje ostatecznie tej niepamięci. Mimo wszystko nie poddawał się zwątpieniu, pisząc w jednym z grysów Wierzę, że ofiara moja nie pójdzie na marne, że niespełnione sny powstaną z mogił. Jednak nie mógł przypuszczać, że to nie manifesty i odezwy polityczne tworzone w biurach studiów organizacji konspiracyjnych, a te właśnie słowa, sercem i łzami pisane na cieniutkich bibułkach, uruchomią kilkadziesiąt lat później lawinę inicjatyw i wydarzeń przypominających jego postać, a wraz z nią upomną się o prawdę historyczną o tamtym pokoleniu, a w wolnej Polsce będą cytowane na kazaniach, przywoływane w przemówieniach podczas uroczystości państwowych czy rozważane w polskich szkołach.
Dziś Łukasz Ciepliński mógłby powiedzieć „sny wstały” i powtórzyć za Horacym
i za Janem Kochanowskim: Non omnis moriar… Nie wszystek umrę..