Śmierć Zdzisława Brońskiego "Uskoka"

24 maja 1949

Śmierć Zdzisława Brońskiego "Uskoka"

Zdzisław Broński „Uskok”, który, walczył z Niemcami we wrześniu 1939 r. W czasie wojny m.in. w 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Po wkroczeniu wojsk sowieckich działał w Obwodzie Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” Lubartów. Podlegał cichociemnemu, mjr. Hieronimowi Dekutowskiemu „Zaporze”. „Uskok” podczas obławy UB, MO i KBW wysadził się 25 maja 1949 r. granatem w bunkrze w Dąbrówce, w którym się ukrywał.

Z pamiętnika "Uskoka"
"My, garstka straceńców – jak nas nazywają – stajemy się oazą wiary i woli zwycięstwa na pustyni zwątpienia i beznadziejności. Mniejsza o to, czy przetrwamy, czy zginiemy – choć wola przetrwania jest w nas b[ardzo] silna – ale coraz trudniej pracować tak, by w efekcie praca ta dawała korzyść społeczną. Coraz trudniej pracować i walczyć w ogóle. Trzeba się ograniczać do samej tylko kwestii przetrwania. A więc nic nie robić, tylko czekać jakichś zmian. A tymczasem komuniści skrzętnie wykorzystują chwile osłabienia „reakcji” i... wiemy już co robią. Och! Jak ciężko pogodzić się z takim stanem rzeczy! Jak ciężko przy tym znosić ciosy osobiste, rodzinne...
Wczoraj aresztowano moją siostrę [Janinę] Siegiedową. Już po raz czwarty. Ona, ta kochana Jaśka, dotychczas najwięcej cierpi z całej rodziny. Jej mąż już trzeci rok ukrywa się. Poza tym opisano gospodarstwa moich trzech szwagrów i zastrzeżono nad nimi nadzór UB. W jakim celu to zrobiono i czy zgodnie z prawem – nie wiadomo. Wiadomo tylko, że UB jest przed prawem i rządzi się dowolnie.
Rodzice moi mieszkają obecnie w komornym i żyją ze słabej pomocy rodziny. Ja nikomu pomóc nie mogę, bo sam pomocy potrzebuję. Inni z rodziny żyją ciągle „pod strachem”. Już od roku nie widuję się z nimi, a wiadomości o nich mam tylko pośrednie. Dla nich tak bezpieczniej. Przykro mi bardzo, że rodzina cierpi, lecz nie wierzę, by o to do mnie miała żal. Nie wierzę, by moje postępowanie było w rodzinie błędnie ocenione. Cierpimy za sprawę ważniejszą od spraw rodzinnych" - pisał 7 kwietnia 1948 r. w swoim pamiętniku.