Historia sztandaru "Żelaznej Reduty"


Dziś, w Dniu Flagi Rzeczpospolitej Polskiej, chcemy przypomnieć losy symbolicznego biało-czerwonego sztandaru - niezdobytego przez Niemców, wielokrotnie postrzelanego podczas walk w Powstaniu Warszawskim. Jego historię opisał płk. Zbigniew Brym-Zdunin ze Zgrupowania "Chrobry II", w wydanej w Londynie książce "Żelazna Reduta":

Nasz oddział "Żelazna Reduta" miał swój sztandar bojowy. W dniu zdobycia Dworca Pocztowego, chłopcy z drużyny "Generała" wywiesili na szczycie Dworca biało-czerwony sztandar, wykonany w pośpiechu i improwizacji. W czasie naszych dwumiesięcznych walk powiewał on nad naszą redutą. Wielokrotnie podziurawiony kulami, poraniony i pokaleczony dumnie trwał na posterunku jak jego żołnierze.

Sztandar naszej kompanii nie był okazały; nie widniały na nim wyszyte złotem i srebrem godło, znaki i hasła. Był jednak droższy nam od najcenniejszego skarbu sztuki hafciarskiej. Zdobiły go rany odnalezione w walce o wolność. Był taki jak jego żołnierze - skromny, dumny, nieugięty, nieujarzmiony i wolny.

Nic więc dziwnego, że przed wyjściem z Warszawy, już po ostatniej odprawie i ostatnim raporcie dowódcy kompanii, jeden z podchorążych drużny Krzysztofa zdjął nasz sztandar z masztu Dworca. Chłopcy odpięli go z drzewca, rozdzielili czerwień i biel, potem jak najdroższy skarb ukryli przed wrogiem, zabrali ze sobą do niewoli - wspominał płk. Brym-Zdunin.

1 wyświetlenie