Kulisy dobrowolnego pójścia do Auschwitz


Eleonora Ostrowska tak zapamiętała 19 września 1940 r. i wyjście o godz. 5.30 Witolda Pileckiego z mieszkania w Alei Wojska Polskiego 40 na Żoliborzu, aby dobrowolnie dać się aresztować Niemcom:

Wypadki, których byłam świadkiem potoczyły się następująco: wcześnie rano 19 września 1940 roku Witold był w moim mieszkaniu. Dozorca Jan Kiljański, zaprzysiężony żołnierz Tajnej Armii Polskiej, zadzwonił do mnie i oznajmił, że jesteśmy otoczeni przez mundurowych Niemców, którzy z każdego domu wyprowadzają mężczyzn i ładują na samochody. Pan Jan mówiąc to, podał Witoldowi duże możliwości uniknięcia branki – ucieczkę do nieobstawionej części Żoliborza przez przylegające do naszego domu ogródki, które nie były przez Niemców strzeżone lub ukrycia się w miejscowej kotłowni centralnego ogrzewania, która była już nieraz wypróbowaną kryjówką. Ku mojemu zdumieniu Witold propozycje te odrzucił i nie chciał nawet próbować ukryć się w moim mieszkaniu. Po chwili do moich drzwi energicznie zastukano. Otworzyłam i w drzwiach stanął niemiecki żołnierz – zapytał: „Kto tu mieszka?”. Nie zdążyłam odpowiedzieć, gdyż w tej chwili z pokoju wyszedł Witold. Niemiec nie legitymował go. Witold ubrał się i żegnając się ze mną szepnął: „Zamelduj gdzie trzeba, ten rozkaz wykonałem”. Niemiec Witolda wyprowadził. Byłam osłupiała, czegoś nie mogłam zrozumieć. Wydawało mi się, że w tym tragicznym wydarzeniu jest coś dziwnego. Ochłonąwszy spojrzałam przez okno i zobaczyłam odjeżdżające załadowane samochody. W krótkim czasie udałam się pod znany mi adres i wykonałam polecenie Witolda, przekazując niezrozumiałe dla mnie słowa.

7 wyświetleń