Matka Boska Mokotowska


13 czerwca 2017 r., po Apelu Jasnogórskim odprawionym przez o. Eustachego Rakoczego, została ofiarowana Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL piękna kopia Ikony Matki Boskiej Częstochowskiej. Przy Obrazie odbywają się comiesięczne, cykliczne msze święte – w drugą środę miesiąca w intencji pomordowanych, więzionych i walczących za niepodległą Polskę odprawiane przez ks. Tomasza Trzaskę, kapelana muzeum oraz każdego 26 dnia miesiąca o wszczęcie beatyfikacji abpa Antoniego Baraniaka, okrutnie torturowanego więźnia Rakowieckiej, sekretarza Prymasa Stefana Wyszyńskiego, którą celebruje salezjanin, ks. Jarosław Wąsowicz. Zofia Pilecka, córka rtm. Witolda Pileckiego mówi, że tutaj cześć do Matki Boskiej jest szczególna. - Patrzę na nią w tym obrazie i wiem, że ona czuwa w miejscu, z którego kiedyś poszedł na śmierć mój Tata. To dla mnie jest znakiem, jakby go błogosławiła. Cela Taty jest tak blisko tego obrazu. Te msze są ważne - i kiedy tylko mogę, to w nich uczestniczę. - Często w kazaniach staram się zwracać uwagę nie tylko na martyrologię tych, którzy tutaj przebywali, ale też na wymiar przebaczenia. Na wymiar konieczności modlitwy za to miejsce, za pamięć, za Polskę, ale też za oprawców – to jest najtrudniejszy element: modlić się za tych, którzy czynili źle – podkreśla ks. Trzaska. Nasuwa się pytanie - dlaczego Maryjne oblicze ma tutaj taką moc? Zdaniem Mariusza Grądmana, który tworzy obrazy Matki Boskiej od 42 lat – i również namalował ten obraz – aby mógł powstać, musi być wykonanych ok. 40 czynności w przeciągu kilku miesięcy. Zaczyna się od przyklejenia płótna do deski; potem farba nakładana jest warstwowo, aby kopia obrazu była jak najwierniejsza. – Sama Ikona Matki Bożej zawiera pewne tajemnice, które odkrywa się podczas pracy, choć i tak nie wszystkie. Modlitwa towarzyszy mi przy malowaniu i musi to być robione z serca – mówi artysta. W którym momencie obraz jest gotowy? – Należy skończyć malować Ikonę wtedy, kiedy ona na nas patrzy. To jest takie okienko do nieba. Gdy Ona patrzy na nas miłością, wtedy obraz jest skończony – podkreśla Mariusz Grądman. Jest też inny wymiar obecności Boga w więzieniu. Mówił o nim Ojciec Święty Jan Paweł II w płockim więzieniu w 1991 r.: „Chrystus był więźniem i został skazany na śmierć, więźniami byli apostołowie, a także wielu wśród tych, których Kościół czci jako świętych. Tak więc ewangelia więźniów ma długą i zróżnicowaną historię”. Papież akcentował, że w każdym jednak wypadku w ewangelii więźniów Zbawiciel jest obecny osobiście: <<Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie>>. Chce być obecny”. Z wielu więziennych grypsów, wierszy i piosenek okresu stalinowskiego przebija wielka tęsknota zarówno za rodzoną matką, jak i za Maryją – symbolem nadziei. Bez wątpienia Matka symbolicznie wróciła na Mokotowie do swoich wiernych synów, którzy nosili jej wizerunki w postaci medalików i ryngrafów. I już z nimi tutaj pozostanie. Jarosław Wróblewski

8 wyświetleń