Mokotowska kolęda

Opowiadał Władysław Minkiewicz, że u nich w celi starali się godnie uczcić święta Bożego Narodzenia. Wcześniej trwały przygotowania Pilnie ćwiczył chór pod kierunkiem Tadeusza Macińskiego. W Wigilię było dzielenie się opłatkiem i powszechne życzenie - PRZETRWAJMY! Ze wzruszającym, patriotycznym przemówieniem wystąpił Kazimierz Pużak, przewodniczący podziemnego parlamentu (Rady Jedności Narodowej). Ksiądz Edward Grzechnik odprawił mszę świętą. To niezwykła postać mokotowskiego więzienia. W każdą niedzielę odprawiał mszę. I w każdy poniedziałek pakowano go za to do karca. Podobnych księży było więcej. Wiesław Chrzanowski opisał ks. Zygmunta Trószyńskiego, skazanego na osiem lat za... budowę domu dla sierot po poległych powstańcach. Kapelan Zgrupowania „Żywiciel” w czasie powstania zasłynął z heroicznej postawy w skrajnie niebezpiecznych warunkach. W więzieniu nie odstępował więźniów skazanych na śmierć. Uważano go wręcz za świętego. W mojej celi nr 34 nie było księży. Mimo to przed świętami Bożego Narodzenia więźniowie będący bliżej Pana Boga czynili przygotowania do uroczystej wieczerzy. I tego dnia na widok pierwszej gwiazdki dali sygnał. „Hej, kolęda, kolęda, Mokotów kolęda...”. Stanęli ci w „kieracie” i podnieśli się polegujący. Umilkł gwar. Ktoś bardzo bliski Pana Boga powiedział kilka wzruszających słów. Tłum ruszył do „stołu” wzniesionego z sienników, nakrytego cudem zdobytym prześcieradłem. Leżało na nim kilkadziesiąt okruchów chleba —nasze opłatki. Niejedna popłynęła łza - wspominał Boże Narodzenie na Rakowieckiej w 1948 r. Wacław Gluth-Nowowiejski ps. „Wacek”, w Powstaniu Warszawskim żołnierz Zgrupowania „Żmija”.

Mokotowska kolęda" śpiewana przez więźniów Rakowieckiej na melodię „Oj Maluśki”. Została napisana w 1948 r. w mokotowskiej katowni przez poetę Jana Golkę, skazanego na 12 lat więzienia żołnierza NSZ i NZW. Po wyjściu na wolność w 1954 r. malarza i scenografa w Teatrze im. S. Żeromskiego w Kielcach



0 wyświetleń