Msza za ofiary niemieckiej masakry w więzieniu mokotowskim

Dziś uczciliśmy ofiary masakry dokonanej w pierwszych dniach Powstania na więźniach Rakowieckiej.

W dniach od 2 do 5 sierpnia 1944 r. żołnierze 3. zapasowego batalionu grenadierów pancernych SS rozstrzelali na terenie więzienia przy ul. Rakowieckiej 37 ok. 600 Polaków. Była to jedna z największych zbrodni popełnionych przez Niemców na Mokotowie podczas Powstania Warszawskiego.

Ulica Rakowiecka była podczas II wojny jednym z najważniejszych ośrodków niemieckiego oporu na Mokotowie. 2 sierpnia SS-Obersturmführer Martin Patz, dowódca 3. zapasowego batalionu grenadierów pancernych SS zakomunikował, że dowodzący garnizonem warszawskim gen. Reiner Stahel zarządził zlikwidowanie więźniów. Po południu SS-mani wkroczyli na teren więzienia i po spisaniu stanu wszystkich cel wyprowadzili z dwóch oddziałów śledczych na parterze ok. 60 mężczyzn, którym rozkazali wykopać trzy rowy o długości ok. 25–30 m. Później Niemcy przystąpili do likwidacji więźniów, których wyciągano z cel, prowadzono nad wykopane doły i mordowano strzałem w tył głowy. Likwidowano też pacjentów Izby Chorych.

Polscy więźniowie przebywający w celach na wyższym piętrze, widząc, co się dzieje, wydostali się na korytarz i podpalili sienniki oraz słomę. Udało się im zabić kilku SS-manów i odebrać im broń. Zabarykadowano następnie całe drugie piętro i uwolniono przebywających tam osadzonych. W nocy ocaleli więźniowie zaczęli przechodzić na strych, a następnie na stromy dach gmachu. Stamtąd zeszli na mur okalający więzienie, gdzie z pomocą przyszła im ludność cywilna, przynosząc drabiny. Dzięki nim więźniowie przedostali się na teren zajęty przez powstańców. Wielu uwolnionych włączyło się do walki na Mokotowie. Wśród nich był wówczas 14-letni Alfred Łąpieś, mieszkający dziś w Koszalinie.


5 wyświetleń