top of page

Piotr Majchrzak

Dzisiaj, gdyby żył, świętowałby swoje 60. urodziny...

12 marca 1963 r. w Poznaniu urodził się Piotr Majchrzak, późniejszy uczeń Technikum Ogrodniczego w Rokietnicy. Zmarł tragicznie, w wieku 19 lat, w mrocznych czasach stanu wojennego.



Sprawca jego zabójstwa do dziś nie został wskazany. Nie zostały także ostatecznie wyjaśnione okoliczności tego wydarzenia. Pewne jest, że 11 maja 1982 r. wieczorem Piotr Majchrzak, po spotkaniu z kolegą, postanowił wrócić do domu. Przechodząc przez centrum Poznania, obok kawiarni „W-Z” przy ul. Fredry, nieopodal kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela, został dotkliwie pobity w efekcie czego utracił przytomność. Po godz. 21.00 funkcjonariusze ZOMO wezwali pomoc medyczną. Nastolatek z ciężkimi obrażeniami głowy został przewieziony karetką pogotowia ratunkowego do szpitala przy ul. Lutyckiej. Lekarze ocenili stan kliniczny pacjenta jako ciężki. Piotr Majchrzak do ostatnich swych chwil był nieprzytomny. Zmarł tydzień później – 18 maja 1982 r.

Ze znajdujących się w zasobie IPN akt sprawy wynika, że 11 maja około godz. 21.00, między osobami usiłującymi wejść do kawiarni „W-Z” doszło do awantury, która zakończyła się bójką. Jak wspominali mieszkańcy ul. Fredry do podobnych ekscesów dochodziło dosyć regularnie. Często interweniowała milicja. W tym przypadku na miejsce przybył patrol ZOMO. Wśród osób, które chciały usilnie wejść do kawiarni był znajdujący się pod wpływem alkoholu Marian O. oraz jego konkubina.

Podczas późniejszego postępowania zomowcy, opisując okoliczności zajścia, twierdzili, że sprawcą pobicia Piotra Majchrzaka był Marian O. Miał on jakoby podejść do przechodzącego obok lokalu Piotra Majchrzaka i uderzyć go parasolem. Po zdarzeniu funkcjonariusze odwieźli Mariana O. na izbę wytrzeźwień, a jego parasol zarekwirowali jako depozyt. W trakcie śledztwa domniemywano, że Marian O. ugodził poszkodowanego szpikulcem bądź rękojeścią parasola w twarz, w okolicę lewego oka, powodując powstanie obrażeń, z powodu których zmarł. Nie próbowano nawet przedstawiać alternatywnej wersji zdarzeń, według której pobicia Piotra Majchrzaka mogliby dokonać funkcjonariusze ZOMO. Przeprowadzono natomiast analizę laboratoryjną szpikulca parasola. Nie stwierdzono na nim obecności krwi.

Rodzina i środowisko związane z poznańską opozycją z okresu stanu wojennego zwraca uwagę na kontekst tego wydarzenia. W okresie, gdy miała miejsce ta zbrodnia atmosfera w stolicy wielkopolski była niezwykle napięta. Mieszkańcy miasta przygotowywali się do kolejnego protestu przeciwko władzy, planowanego na 13 maja. Organizowany był on po trzech miesiącach od manifestacji ulicznych, które były skierowane przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Podczas tych demonstracji, brutalnie pacyfikowanych przez funkcjonariuszy ZOMO, dotkliwie pobity został młody dziennikarz – Adam Cieślewicz. Zmarł po dwóch tygodniach pobytu w szpitalu nie odzyskawszy przytomności.

Piotr Majchrzak, tak jak i inni młodzi, buntował się przeciwko władzy. Nosił wpięty w klapę dżinsowej bluzy opornik. Najprawdopodobniej feralnego wieczora legitymujący go funkcjonariusze zwrócili uwagę na ten element ubioru. Niewykluczone, że wyczuleni na fakt, że za kilka dni ma się odbyć kolejna duża demonstracja zomowcy zachowali się impulsywnie. W trakcie kolejnych postępowań eksperci przedstawili tezę, że Piotr Majchrzak mógł zostać uderzony w głowę długim, elastycznym przedmiotem. Ten opis wyraźnie pasuje do stosowanych przez funkcjonariuszy MO i ZOMO pałek. Postępowania w sprawie tragicznej śmierci Piotra Majchrzaka przeprowadzano wielokrotnie, za każdym razem je umarzając (między innymi w: 1982, 1983, 1984 i 1992 roku). Do dzisiaj nie ustalono sprawców, a także nie przedstawiono jednoznacznych okoliczności śmierci.

20 września 2022 r., podczas konferencji prasowej w Muzeum Powstania Poznańskiego - Czerwiec 1956, prezes IPN dr Karol Nawrocki poinformował o wznowieniu śledztwa przez pion śledczy Instytutu. „Mija 40 lat i nie wiemy, kto zamordował Piotra Majchrzaka – młodego człowieka, pełnego pasji, pełnego miłości do Polski i gotowości do świadczenia swojej solidarności” - powiedział prezes Nawrocki, dodając ponadto: „Kolejne postępowania prokuratorskie umarzano albo ich nie podejmowano. Jednocześnie wokół tych postepowań było, w czasach komunistycznych i po roku 1989, dużo złej woli funkcjonariuszy MSW, funkcjonariuszy ZOMO, komunistycznych prokuratorów i sędziów. Byli pojawiający się i znikający świadkowie, znikające dokumenty i raporty […] Nawet jeśli siepacze tego systemu komunistycznego nie zamordowali Piotra Majchrzaka, to już komunistyczny wymiar niesprawiedliwości z lat 80. nigdy nie pozwolił na wyjaśnienie przyczyn jego śmierci”.

Rodzice i bracia zmarłego przez dekady konsekwentnie dążyli do ustalenia prawdy o ostatnich chwilach życia Piotra Majchrzaka, za co w PRL byli prześladowani i zastraszani przez Służbę Bezpieczeństwa. Zabiegali także o zachowanie pamięci o ich najbliższym. Z inicjatywy jego matki, pani Teresy Majchrzak, przy kościele pw. Najświętszego Zbawiciela, czyli w miejscu pobicia jej syna, postawiony został kamień przypominający postać tragicznie zmarłego nastolatka.

z materiałów AIPN Opracował: Paweł Zielony

#ArchiwumIPN #AIPN #IPN #stanwojenny #Majchrzak #ofiara

3 wyświetlenia
bottom of page