Powstanie ROBCiO

45 lat temu 25 marca 1977 r. ogłoszony został „Apel do społeczeństwa polskiego”, który zainaugurował działalność Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Pod manifestem podpisało się 18 osób z różnych środowisk i orientacji politycznych: gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz, Andrzej Czuma, Karol Głogowski, Kazimierz Janusz, Stefan Kaczorowski, Leszek Moczulski, Marek Niesiołowski, Antoni Pajdak, ks. Bohdan Papiernik, Zbigniew Sekulski, Zbigniew Siemiński, Bogumił Studziński, Piotr Typiak, ks. Ludwik Wiśniewski, Adam Wojciechowski, Andrzej Woźnicki, ks. Jan Zieja i Wojciech Ziembiński.

W naszych zbiorach mamy autentyczną tubę i zdjęcia z manifestacji ROPCiO, którą otrzymaliśmy w styczniu 2019 r. od Andrzeja Czumy, który o losach tego urządzania mówił:

- Tuba była kupiona w 1979 r. przez Jacka Udryckiego, który pomagał nam w Ruchu Obrony Prawa Człowieka i Obywatela z ukrycia. Wspierał, ale nie uczęszczał na manifestacje. Był inżynierem i robił inspekcje na budowach, więc na jego prośbę taką tubę budowlaną mu zorganizowano. Kupiłem ją od niego. Takie dwie tuby, które mieliśmy bardzo były nam pomocne. Pokrywały dźwiękowo Plac Zwycięstwa i poszerzały nasz kontakt z ludźmi.


Ukrywałem się w 1979 r. przed listopadową manifestacją cztery dni, m.in. w Śródmieściu u pani Firlejowej. Trzeba przyznać, że przygotowaliśmy się do tej manifestacji profesjonalnie. Zrobiliśmy wcześniej kilkanaście tysięcy ulotek. Po Mszy za Ojczyznę w katedrze, powiadomiłem przez tubę uczestników, że idziemy pod Grób Nieznanego Żołnierza. Bezpieka nie była na to przygotowana. Uderzyli w nas ze Świętojańskiej. Powiedziałem przez megafon, że bezpieka nas atakuje i ludzie ruszyli nam z pomocą. Mnie obroniła ochrona, której przewodzili bracia Maciek i Zbyszek Szaszkiewiczowie. Ludzie nam pomogli. Przed tubę wyszedł ks. Stanisław Małkowski, bardzo dzielny ksiądz. Bezpieka się rozstąpiła, a ja powiedziałem do ludzi: „napierajmy ostro” i tłum, który szedł dużą ławą „rozsadził” zastępujących nam drogę ludzi z bezpieki. Koleżanka Zosia Toborowicz zaintonowała „Jeszcze Polska nie zginęła”, śpiewaliśmy też „Boże coś Polskę” i tak dotarliśmy przez Plac Zamkowy na Plac Zwycięstwa. Agencja Reutersa napisała, że było nas tam 5 tys. osób. Co powiedziałem prze tubę podczas swojego przemówienia? Mówiłem, że nie potrafimy w pełni żyć, rozwijać się czy to umysłowo, czy materialnie i moralnie, jeśli nie będziemy wolnymi ludźmi, jeśli Polska nie będzie niepodległa. Po mnie przemawiali: Wojtek Ziembiński, Bronek Komorowski i Józef Janowski. Na tej manifestacji był mój 14-letni syn Krzysztof, który uciekł na nią bez zgody rodziców z domu przez dach. Przyjechała za nim moja żona. Po manifestacji tajniacy mnie zatrzymali i zabrali do Pałacu Mostowskich. Pamiętam, jak prowadzili mnie przez szpalerem tych, samych którzy nam blokowali przejście. Byłem zadowolony, że to nam, a nie im się udało. Później skopali i wypuścili. Kilka miesięcy później za tą manifestację sędzia Andrzej Kryże skazał mnie na 3 miesiące odsiadki. Zdjęcia z manifestacji 11 listopada 1979 r. które przekazuję do Muzeum wykonał nasz fotograf Janusz Krzyżewski, który zmarł cztery lata temu - powiedział Andrzej Czuma.


Kilka informacji ze strony IPN Kraków:



0 wyświetleń