Przekazanie pamiątek po gen. Auguście Emilu Fieldorfie „Nilu”

Zaktualizowano: 25 sty 2021

Pamiątki więzienne po gen. Fieldorfie „Nilu” w Muzeum na Rakowieckiej Pamiątki więzienne po gen. Auguście Emilu Fieldorfie „Nilu” przekazał dziś do Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL pan Leszek Zachuta, mąż Marii Fieldorf, bratanicy generała „Nila”, z którą napisał źródłową monografię "Generał "Nil" August Emil Fieldorf. Fakty, dokumenty, relacje". Uroczystość nastąpiła na X Pawilonie obok celi nr 5, w której przebywał w mokotowskim więzieniu dowódca KEDYW-u Armii Krajowej. - To szczególny dzień, tym bardziej, że w dniu 10 listopada 1950 r. gen. „Nil” został aresztowany. Jego pamięć jest tutaj obecna również poprzez odnalezioną szubienicę, na której został powieszony przez komunistów 24 lutego 1953 r. Znamienne były też jego słowa skierowane do żony podczas jednego z widzeń: „pamiętaj, abyś nie prosiła ich o łaskę. Zabraniam tego” – powiedział dyrektor Muzeum Jacek Pawłowicz. - Dla mnie jest to szczególnie tragiczne, że w 100-lecie odzyskania Niepodległości, które jest na dniach, zetknąłem się z więzieniem i celami gdzie przebywał człowiek, który służył w Legionach Polskich i wywalczył wolność, w czasie trudnych warunków okupacji kierował walką zbrojną Armii Krajowej, zachował godność i człowieczeństwo na Syberii rąbiąc lasy, pracując ponad siły. Zachował też człowieczeństwo w więziennych warunkach, które dziś tutaj widziałem, choć nie byłem świadkiem przeżywanej tutaj tragedii. To mnie przytłacza i jest dla mnie nie do opisania. To przechodzi ludzkie wyobrażenie co ludzie innym ludziom tutaj robili. Ludziom, którym zawdzięczamy niepodległość. Mówię o gen. „Nilu”, ale patrzę też na postawę rtm. Pileckiego... Uniwersytety chlubią się tym, kto ukończył ich mury. Przecież w tym budynku mokotowskiego więzienia siedziała po wojnie polska elita. Tutaj była gnębiona i ginęła. Dobrze, że to więzienie, w którym powstaje Muzeum będzie pomnikiem, który będzie przypominać tych ludzi i będzie oddziaływać, żeby nie doszło do podobnej sytuacji w przeszłości. Dziś było tutaj dla mnie tyle wrażeń, które muszę sobie ułożyć. Znam dokładnie historię gen. „Nila”, ale co innego znać, ale co innego zetknąć się ze szczątkami szubienicy, zapadnią… i uzmysłowić sobie, że tutaj stał i mu tutaj życie odebrano – powiedział wzruszony Leszek Zachuta. O przekazanych dziś pamiątkach dodał: - W przenośni można powiedzieć, że to były relikwie, które były w domu. Nie mówię o zdjęciach i dokumentach sprzed wojny, czy pamiątkach rodzinnych, które się zachowały. To, co dziś przekazałem pokazuje właśnie tragedię i one nią emanują. Patrząc na nie można się zapytać: „za co go to spotkało?”. Gen „Nil” nie chciał opuścić kraju, uważał, że jego miejsce jest z AK-owcami i liczył się z tym, że zostanie aresztowany. Oczywiście nie liczył się z karą śmierci czy wyrokiem za współpracę z Niemcami. To w żadnych kategoriach nie mieści się w głowie, że można było go skazać. Dokonał więc jakiegoś wyboru – solidarności z podwładnymi. Jak się przeczyta jego konspiracyjny rozkaz, skierowany do ludzi z KEDYW-u, gdzie jest napisane w liczniku „polecam”, a w mianowniku „proszę” – to właśnie charakteryzuje jego stosunek do podwładnych. On wiedział, że jest to wprawdzie wojsko podziemne, ale jednocześnie coś więcej niż wojsko, że ich należy prosić o ofiarę życia, bo nie wiadomo, czy wyjdą z akcji. Jak się te koraliki poskłada w ten różaniec jego życia to dzisiejszy pobyt zamyka moje wyobrażenie o jego życiu, tragedii, poświęceniu, ale i wielkości, że w każdych warunkach zachował to swoje społeczeństwo. Chciałbym, aby tak społeczeństwo go zapamiętało. W

żadnym innym miejscu te pamiątki nie będą przemawiały tak jak tutaj – podsumował Zachuta. Do zbiorów Muzeum trafiło zdjęcie sygnalityczne więźnia Augusta Emila z informacją personalną, a także zezwolenie na jednorazowe widzenie udzielone żonie Janinie Fieldorf z więźniem śledczym Augustem Emilem Fieldorfem dnia 23 czerwca 1952 r. Cenna jest także kartka Augusta Emila Fieldorfa napisana własnoręcznie z więzienia do ojca 12 października 1952 r. Zostało przekazane również wezwanie Walentego Gdanickiego czyli gen. Augusta Emila Fieldorfa przez Wydział Społeczno–administracyjny Powiatowej Rady Narodowej w Łodzi do złożenia metryki urodzenia i innych posiadanych dokumentów z 1950 r. Fotografie odebrane generałowi w czasie rewizji osobistej nazajutrz po aresztowaniu, przedstawiające go po powrocie z Syberii z Aleksandrą Jasińską żoną Stanisława i ich dziećmi


2 wyświetlenia