Tadeusz Porayski

Z cyklu: Skradzeni literaturze - Poeci i Pisarze Wyklęci

BZY Do celi wkradł się zapach bzu. Jakaś tęsknota w sercu drży… Dziś minął rok jak jestem tu, Znów za kratami kwitną bzy.

Na ścianie celi kresek rząd, A każda z nich, to długi dzień. Codziennie myśl rwała się stąd, Już rok ją więzi murów cień.

A bzy za kratą kwitną znów I mówią nam, że piękny świat, Że słowik śpiewa w krzakach bzu, Że wiosna z tamtej strony krat.

I mówią nam, że szumi las, Że strumyk szemrze pośród łąk, Że słońce ma swój dawny blask, Że si czerwieni róży pąk.

I że gdzieś, hen, daleko stąd Jest dom – że tęskni do nas ktoś… Na ścianie kresek długi rząd: Dzisiaj zaczynam drugi rok.

Do celi zapach bzu się wkradł, Jakaś tęsknota w sercu drży… Czy wróci szczęście z dawnych lat? – Powiedzcie nam, pachnące bzy. Mokotów 1949

SŁUŻEWIEC Przechodniu! Odkryj głowę! Wstrzymaj krok na chwilę! Tu każda grudka ziemi krwią męczeńską broczy, To jest Służewiec, to są polskie Termopile, Tu leżą ci, co chcieli bój do końca toczyć. Nie odprowadzał nas tutaj kondukt pogrzebowy, Nikt nie miał honorowej salwy ani wieńca. W mokotowskim więzieniu krótki strzał w tył głowy, A potem mały kucyk wiózł nas do Służewca.

Nie szedł tutaj za nami żaden ksiądz z modłami, Nie żegnała nas tutaj żałobna kapela. I tylko gwiazdy mówią nam, że Bóg jest z nami I wiat nam szumi: Jeszcze Polska nie zginęła!

Z Jej imieniem na ustach zwyciężyć lub zginąć Szliśmy w oddziałach Wika i murach Starówki, Pad Narwik, pod Tobruk, pod Monte Cassino, By w piach służewieckim kres znaleźć żołnierskiej wędrówki.

Nikt na naszym pogrzebie nie wygłaszał mowy, Nikt nam nad grobem zasług naszych nie wspominał. W korytarzu więziennym był sąd kapturowy, A wyrok odczytali siepacze Stalina,

Nikt nam imion nie wyrył na płytach z marmuru Zostały po nas tylko na ścianach napisy W celach, które patrzyły na nasze tortury I wspomnienia wyryte w sercach towarzyszy.

I został po nas w murach Mokotowskiej kaźni Duch, który krzepić będzie serca naszych braci I da im siłę – śmierci w twarz spojrzeć odważnie, Bo za wolność i życiem nie szkoda zapłacić.

Niech żyje wolna Polska! takeśmy wołali, Gdy nas wyprowadzano ostatni raz z celi. Obyście tej wolności, bracia, doczekali, Której już nam nie będzie dane z wami dzielić.

Ale gdy tylko prysną niewoli kajdany, Kiedy się skończy pasmo stalinowskich zbrodni, Przyjdźcie tu do nas, towarzysze z Mokotowa I krzyknijcie nam: „Bracia, już jesteśmy wolni!” Mokotów 1949

STÓJKA Długa jest noc, kiedy sam stoisz w celi, A wiatr przez okno nagie plecy chłoszcze. Senność przed oczy czarne płaty ściele A chłód przenika lodowatym dreszczem.

Ciało bez przerwy co dzień katowane, Sine od bicia i od mrozu sine, W powiekach ciężar nocy nieprzespanych. O jakże wolno wloką się godziny!

Hańba oprawcom! Wyrył ktoś na ścianie, Nad drzwiami krzyż ktoś niezdarnie wyskrobał, Tu ktoś kreskami znaczy noce stania, A dalej napis: „Jezu ufam Tobie”.

Senność na ścianach maluje miraże, W rozbitej głowie huk tysiąca młotów, Jakieś postacie, ukochane twarze… Czy to mój pokój? Nie to jest Mokotów.

Wolno na stójce płynie noc zimowa, A wiatr przez okno nagie plecy chłoszcze, Kłębią się myśli w skołatanej głowie, A usta szepczą imiona najdroższe,

Płyną godziny nieskończonej nocy, A każda chwila wydaje się wiekiem. Miasto zasnęło – i tylko gwiazd oczy Patrzą jak kraty strzegą Praw Człowieka Mokotów 1949 Tadeusz Porayski „Poraj” (25.10.1915 r. – 3.02.1989 r.)syn Stefana i Czesławy po kądzieli kuzyn prezydenta Mościckiego. Po maturze w 1934 r. idzie ochotniczo do Szkoły Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim, po jej ukończeniu rozpoczyna studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Warszawskiej. Uczestnik wojny obronnej 1939 r. W Powstaniu Warszawskim w zgrupowaniu „Bema”. Aresztowany i oskarżony w procesie Władysława Śliwińskiego – pilota skazanego i straconego za organizowanie siatki wywiadu. Skazany na 6 lat, zwolniony w 1952 r. Podejmuje pracę jako inżynier, ale wkrótce trafia do szpitala psychiatrycznego. Odtąd jego życie będzie się dzielić na epizody zdrowienia i pracy i epizody szpitalne. Pracuje jako tłumacz i jako redaktor pisma „Mozaika”. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdy w 1961 r. w czasie nawrotu choroby przebywa w Tworkach i jest tam aresztowany za niedopełnienie obowiązków redaktora, a następnie skazany na 2 lata więzienia. Tym razem osadzony na Mokotowie i we Wronkach. Po odsiedzeniu wyroku trafia ponownie do Tworek. Pracuje jedynie chałupniczo i jako tłumacz. Umiera nieznany i zapomniany. Jego wspaniałe wiersze nigdy nie trafiły do podręczników szkolnych, ani na wykłady filologii polskiej.

więcej na https://www.1944.pl/powstancz.../tadeusz-porayski,35745.html fot. za https://www.geni.com/photo/view/6000000010923844662... dostęp 1.08.2022

0 wyświetleń