Wiersz prof. Tadeusza Płużańskiego

15 sierpnia minęła 102 rocznica urodzin, a 16 sierpnia 20 rocznica śmierci prof. Tadeusza Płużańskiego (1920-2002 r.) żołnierza wojny obronnej 1939 r., TAP, więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych, współpracownika Witolda Pileckiego w II konspiracji sądzonego z Rotmistrzem w 1948 r., wreszcie profesora filozofii, ojca redaktora Tadeusza Płużańskiego. Jego pierwsze dziecko zostało zamordowane przed swym urodzeniem w czasie przesłuchań na Rakowieckiej ciężarnej żony. Sam profesor przeszedł ciężkie śledztwo, a po wyroku spędził 2 miesiące w celi śmierci wywoływany kilkakrotnie na pozorowana egzekucję – o zamianie wyroku z kary śmierci na dożywotnie więzienie dowiedział się po ponad roku. Pisał wiersze – ukazał się jedynie jeden tomik jego poezji…



PANNA MŁODA Była śliczna , cała w bieli , z długim trenem do ziemi. Zamiast bukietu niosła biały wieniec z szarfą z dużych rozwiniętych róż , równie pięknych , jak nietrwałych. Płynęła długim , miękkim krokiem w rytm dobrze znanych dźwięków ... Przecież to marsz żałobny Chopina! Ona taka młoda , wspaniała , a tu żałobny marsz ... ? Przystanęła nad nim i wtedy podziwiał jej urodę , cichą , spokojną , na pół czarodziejską , a na pół anielską. Uwodziła wzrokiem , a jej oczy nie grzały , tylko przenikały chłodem , aż do dna istnienia... W dodatkowym wymiarze utkwił w nim jakby mały sopelek lodu. Zamiast topnieć , powiększał obszar zimna ... - Nie bój się , jestem córką przeznaczenia ... - Ale co to znaczy ? Taka piękna , a groźna , wiosenna , a smutkiem głębokim nabrzmiała. - Jestem najwierniejszym twoim przyjacielem. Stale myślę o tobie ... Teraz muszę iść dalej. Ten wieniec biały jeszcze nie dla ciebie. Twój będzie taki sam, może jeszcze piękniejszy. Tymczasem nie czekaj. Ja za ciebie pamiętam o przyszłym spotkaniu. Czasem tylko zatęsknij za mną. Tak bardzo pragnę ludzkiego uznania. Uszanuj mnie. Gdy przyjdę , zabiorę wszystkie twoje troski i sny niedobre , i męki rozstania. Tylko ja mogę ci dać , czego tak bardzo pragniesz...nieskończonego trwania. Ono jest we mnie , bezbolesne , ciche ... - Ale powiedz mi wreszcie otwarcie ... - Jestem spełnioną wolnością , wolnością od wszystkiego , co zasmuca twoje serce, co jest źródłem twojego cierpienia. Więc pokochaj mnie , jak kochasz swobodę. Ktoś powiedział , że człowiek jest cały wolnością. Ale to wolność mordercza , wybór między złem i gorszym , to nieustanne zabijanie wartości , gdy się spośród wielu wybiera jedną , a inne porzuca. Płacisz za to cenę samoudręczenia. Ja cię od tego uwolnię. Jestem spełnieniem twojego szczęścia. Bo czyż nie jest szczęściem brak cierpień w wieczności ... ? - Czy ty jesteś wiecznym życiem? - Raczej przeskokiem z doczesności w wieczność. Życia starszą i dojrzalszą siostrą. Co ono zbroi , ja naprawić muszę. Ono przekornie, nie wie co to prawość , sprawiedliwości nie zna. Tylko we mnie wszyscy jesteście równi. - Czyś ty boginią doskonałości? - Tak , bo tylko nicość ma prawo tak określać siebie. A ja jestem boginią nicości. Gdy przyjdę do ciebie , pożegnasz ukochaną i bliskich ... oni wkrótce podążą za tobą ... Czy to nie szczęście ... ? Więzień ocknął się , jakby zerwany z zapaści. Następnego dnia odczytali mu wyrok śmierci. fot. 1. Tadeusz Płużański (żródło: z archiwum rodzinnego syna)

0 wyświetleń