Zdzisław Leon Stroiński

Z cyklu: Skradzeni literaturze - Poeci i Pisarze Wyklęci

*** (Śniły się szarże…) Śniły się szarże w chmurach chorągiewek, żółte rabaty – chłopcy malowani, tęcze piosenek, wojsko w snów topolach – lśniące poezje na ostrzach uniesień. Wiatr w zagajnikach o piechocie śpiewał ułani, ułani. Przez pola.

Polska dźwięcząca srebrną burzą szabel, z skrzydłami mitów u czołgów i dział, została w orłach skrwawionych u granic pożarem mogił jak posąg wysoka. I tylko chłopi u wrót zapłakani chcieli zatrzymać uchodzące wojska — Prometeusze u granicznych skał przykuci do Polski.

A my wydarte z gniazd zbłąkane ptaki odwrotu ból mierząc deszczem słabych kroków, w strzępach mundurów niosąc przeczuć smutek, zgubieni w zmierzchach swych cierniowych szlaków, w patosie klęski zakrzepli jak lód. Z cisz pobojowisk wrzosami porosłych — na Wschód.

Ojczyznę unosić na łachmanach stóp na próżno — uszliśmy śmierci wiarę łamiąc w dłoniach, a wciąż czekamy na śmierć jak jałmużnę. Kalecząc nogi na odłamkach broni polscy pielgrzymi do straszliwych jutr.

O POLEGŁYM pamięci St. Łomienia (Andrzeja Trzebińskiego)

Przymierzaliśmy postaci tamtych do śladów drobnych, jakby zrobionych pazurkiem wiewiórki, która przebiegła w pośpiechu. Gdy zrozumiałem cień jego włosów tam, na murze z cegieł czerwonych, niebo szarzało od deszczu i śmierci. Między cegłami w silnym betonie gną się delikatnym jak puch spalonych lasów. Ach, więc to profil twarzy dziecinnej przechylonej na promieniu słońca? Wołanie na pustkę pól mazowieckich wyrównanych jesienią? Spod brzóz w „złotym deszczu” stojących niebo i ciszę przynosić? To drzewa srebrne i rzeki szumiące bardziej od obłoków i kwiatów pisane w półcień stawania się leżą tu, pod niejasnym wiekiem salwy? Na tamtej, na tamtej stronie tak już cicho. Krew wypaliła w murze szczelinę na wylot — tam leży pudełko od sardynek, kości zwierzęce i trochę śmieci już nieokreślonych. To uroczystość zapomnienia, dlatego chodnik umyty odświętnie. Przechodnie kapeluszami na cegłach rysują gorączkową wieczność. To już pod cegłą, pod płytą, pod asfaltem zamieniony w ciemność opada… Pośród domów i ruin nieruchomiejących wciąż nieubłaganie ta kapryśna czerwona linia o brzegach rozlanych na asfalcie drży jak niewyraźna litera rozpoczętego słowa. Gdy na dzwonku tramwajowym zadzwoni niebo wciąż szare i pochyli się nad nami, czy zrozumiesz, po co żyć i po co umierać.

Zdzisław Leon Stroiński „Marek Chmura” (ur. 21 listopada 1921 r. zginął 16 sierpnia 1944 r. w Powstaniu Warszawskim) poeta, redaktor „Szuki i Narodu” pisma wydawanego w podziemnej Warszawie a wyklętego po II wojnie światowej aż do skazania na niepamięć jego twórców i do dziś pomawianego o nacjonalizm i… faszyzm, a grupującego młodych-dwudziestoletnich artystów dyskutujących nad kierunkiem odbudowy Polski – przede wszystkim odbudowy idei i kultury. Zginął wraz z najlepszym przyjacielem, z którym współredagował pismo Tadeuszem Gajcym. więcej na: https://polona.pl/search/?filters=public:1,creator:%22Stroi%C5%84ski,_Zdzis%C5%82aw_(1921--1944)%22 https://www.1944.pl/powstan.../zdzislaw-stroinski,42748.html https://www.tvp.pl/.../slady.../61e7d523d03410fc3f087f49 https://www.polskieradio.pl/.../2856954,Zdzislaw... Polecamy także publikację: Bohdan Urbankowski „Oparci o śmierć” Bollinari Publishing House 2016 ISBN: 9788363865382

1 wyświetlenie