Droga do Niepodległości

Wstęp

 

Od roku 1956 kraj cyklicznie opanowywały fale protestów, które władza tłumiła w sposób krwawy. Kolejne ofiary i represje tylko wzmacniały niezadowolenie społeczne. W sposób tajny i jawny tworzyły się ruchy, powstawała opozycja polityczna. Z racji mitu kraju szczęśliwości społecznej wszystkie takie działania były traktowane jako wzniecanie przez nieodpowiedzialnych ludzi burd społecznych. 

Opozycja polityczna w PRL jak i również: opozycja demokratyczna i opozycja antykomunistyczna, partie polityczne, organizacje, grupy i środowiska społeczne dążyły do obalenia lub zreformowania niedemokratycznego systemu władzy w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w latach 1945–1989. Ruchy te formułowały programy zasadniczych przemian politycznych, gospodarczych i społecznych.

Znaczący rozwój ugrupowań opozycyjnych nastąpił w drugiej połowie lat 70. i na początku lat 80., powstały wówczas m.in. Komitet Obrony RobotnikówRuch Obrony Praw Człowieka i ObywatelaKonfederacja Polski NiepodległejWolne Związki ZawodoweNiezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”.

Osoby zaangażowane w walkę o niepodległość i suwerenność Polski w latach 1956–1989 były poddawane przez reżim komunistyczny licznym represjom i szykanom. Do najczęstszych należało uwięzienie, internowanie, usunięcie z uczelni, karne wcielenie do wojska, pozbawienie możliwości wykonywania zawodu, uniemożliwienie podjęcia zatrudnienia w wybranych miejscach, zwolnienie z pracy, pozbawienie możliwości awansowania, zapisy cenzury, degradowanie na gorsze stanowiska służbowe, pozbawienie nagród oraz premii itp. 

 

Czerwiec 1956

 

Bezpośrednią przyczyną wybuchu niezadowolenia w Poznaniu była kwestia nieprawidłowości w naliczaniu wynagrodzenia, nierealne wskaźniki wzrostu produkcji i wydajności oraz bardzo złe warunki pracy w zakładach. Rankiem 28 czerwca napięta od wielu dni sytuacja znalazła swoje rozwiązanie w widowiskowym wyjściu robotników Cegielskiego na ulicę. Ich pokojowy pochód wzdłuż robotniczej Wildy i dalej w stronę śródmieścia, błyskawicznie począł zyskiwać kolejnych uczestników, spontanicznie porzucających pracę w swoich zakładach pracy i przyłączających się do maszerujących. Demonstracja liczyła 100 tys. uczestników. Wojsko otworzyło ogień do manifestujących rozpoczynając krwawą pacyfikację.

Bilans walk był tragiczny: co najmniej 58 ofiar, około 600 ujawnionych rannych. 

Zatrzymania i represje wobec uczestników wydarzeń rozpoczęły się już wieczorem 28 czerwca. Aresztowania i masowe zatrzymania do 8 sierpnia objęły - wg danych UB - 746 osób. Zatrzymani przewożeni byli głównie do "punktu filtracyjnego w garnizonie na Ławnicy. Byli to ludzie, zatrzymywani na ulicach i w mieszkaniach. Na miejscu poddawani byli brutalnemu traktowaniu. Część z zatrzymanych zwolniono. Resztę przenoszono do więzienia na ul. Młyńskiej, do więzienia UB przy ul. Kochanowskiego, oraz do więzień w Gnieźnie, Rawiczu i w Środzie.

poznan%2C-28-czerwca-1956-r_edited.jpg

Demonstranci podczas przemarszu z jednym z transparentów. Fot. AIPN

 

Większość zatrzymanych to byli robotnicy. Zatrzymań dokonano pod różnymi zarzutami. Śledztwo w sprawie wypadków poznańskich rozpoczęto już 29 czerwca. Jego głównym motywem było nie tylko ustalenie przebiegu zdarzeń, biorących w nim udział osób i zakresu popełnionych przestępstw, ale również udowodnienie przyjętej przez PZPR tezy: wydarzenia czerwcowe miały być prowokacją przygotowaną i przeprowadzoną przez amerykańskie i zachodnioniemieckie wywiady oraz reakcyjne podziemie, a wystąpienia przeciw władzy ludowej miały być zaplanowane i kierowane.

Zatrzymane i aresztowane osoby traktowano różnie. Bardzo często zdarzały się przypadki ubliżania, bicia, maltretowania czy torturowania. Niektórzy oskarżeni zostali tak okaleczeni podczas śledztwa, że prokuratorzy, aby uniknąć pokazywania ich w sądzie, zwalniali ich z więzienia bądź kwalifikowali do procesów przewidzianych w późniejszym okresie.Śledztwo w sprawie wydarzeń skupiło się na wątku prowokacji, kierownictwa strajku i demonstracji oraz kierowania walk z wojskiem i UB. W wyniku przeprowadzonych czynności nie stwierdzono jednak żadnej prowokacji imperialistycznej czy przeprowadzonej przez podziemie, nie stwierdzono też z góry przemyślanego i zorganizowanego charakteru zajść. 

28.06.1956 Manifestanci opanowują centralne więzienie przy ulicy Młyńskiej

fot.: IPN

Po zakończeniu krwawej pacyfikacji  w przemówieniu radiowym premier Józef Cyrankiewicz stwierdził: „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewien, że mu tę rękę władza odrąbie w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji…”.

Komunistyczne władze nie poprzestały na represjonowaniu czynnych uczestników Czerwca 1956, ale zainicjowały brudną kampanię propagandową, której adresatami było w istocie całe społeczeństwo. Miała ona na celu wykazanie, że dramatyczny wymiar „Poznania” wynikał z działalności „elementów kontrrewolucyjnych”, czy też „agenturalnych”, które wykorzystały niezadowolenie panujące wśród nieświadomych „wrogiej prowokacji” robotników. Tytuły lipcowych artykułów prasowych mówią zresztą same za siebie: „Polska klasa robotnicza odgradza się od zdrajców, morderców i prowokatorów” (Express Poznański), „Krew i dolary” (Trybuna Ludu), „Macki szpiegowskie wywiadu amerykańskiego sięgają do Poznania” (Gazeta Poznańska), „Zbrodnicze ręce” (Zielony sztandar) etc.

Ta jednoznaczna interpretacja Czerwca 1956 wynikała z istoty obowiązującej ideologii, w ramach której niemożliwym miał być bunt robotników, przeciw reprezentującej ich klasowe interesy „robotniczej” władzy. Dodajmy, że miała się ona nijak do rzeczywistych nastrojów społecznych panujących w Poznaniu latem 1956 r. Wyrażały się one w różnoraki sposób, od publicznego okazywania radości, wdzięczności czy też podziwu dla uczestników Czerwca, poprzez kolportaż ulotek, skończywszy na organizowaniu strajków solidarnościowych, a nawet zbiórek pieniężnych na rzecz aresztowanych kolegów. Ci ostatni jesienią 1956 roku stanęli przed sądem w czasie tzw. „procesów poznańskich”.  Z wszystkich ustaleń wynikał  spontaniczny i żywiołowy charakter wydarzeń oraz powszechne poparcie ludności dla buntu.Wykładnia „wypadków” sprawiła zarazem, że jednym z najważniejszych zadań postawionych przez władze przed śledczymi było potwierdzenie „agenturalnego” wymiaru „Poznania”. Z tego powodu zdecydowano o nadaniu procesom charakteru grupowego, co podkreślać miało, że uczestnicy Czerwca 1956 działali w sposób zorganizowany.

 

Marzec 1968

 

8 - 23 marca 1968 kryzys polityczny zapoczątkowany demonstracjami studenckimi, m.in. w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Radomiu, Łodzi i Poznaniu, rozbitymi przez oddziały Milicji Obywatelskiej i Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej tzw. aktywu robotniczego.

Polski październik 1956 przyniósł narodowi polskiemu wiele nadziei. Liberalne zmiany zainicjowane przez Władysława Gomułkę na VIII Plenum KC PZPR, takie jak amnestia dla więźniów politycznych, poprawienie stosunków z Kościołem, ograniczenie cenzury czy ukrócenie samowoli organów bezpieczeństwa nie doczekały się jednak realizacji. Nowe kierownictwo nie miało zamiaru realizować postulatów społeczeństwa, a październikowe obietnice były tylko posunięciem taktycznym nowej kadry urzędniczej, wymuszonym przez skomplikowaną sytuację wewnętrzną.

Marzec1968.jpg

Milicja rozpędza strajkujących studentów, marzec 1968

Foto: IPN

 

 

Polski październik 1956 przyniósł narodowi polskiemu wiele nadziei. Liberalne zmiany zainicjowane przez Władysława Gomułkę na VIII Plenum KC PZPR, takie jak amnestia dla więźniów politycznych, poprawienie stosunków z Kościołem, ograniczenie cenzury czy ukrócenie samowoli organów bezpieczeństwa nie doczekały się jednak realizacji. Nowe kierownictwo nie miało zamiaru realizować postulatów społeczeństwa, a październikowe obietnice były tylko posunięciem taktycznym nowej kadry urzędniczej, wymuszonym przez skomplikowaną sytuację wewnętrzną.

Na jej zaostrzenie  wpłynęły jeszcze wydarzenia w Czechosłowacji związane z dojściem do władzy Alexandra Dubčeka na początku 1968 i tzw. praskiej wiosny, czyli próby liberalizacji systemu komunistycznego w tym kraju. Władysław Gomułka od samego początku protestował przeciwko reformom w Czechosłowacji, czemu dał wyraz w lutym 1968 podczas spotkania z Alexandrem Dubčekiem. W Dreźnie, podczas narady przywódców państw komunistycznych, I sekretarz KC PZPR promował pomysł siłowego zdławienia praskiej wiosn. Społeczeństwo polskie z sympatią odnosiło się do przemian w Czechosłowacji. Podczas Marca 1968 okrzyki na cześć Czechosłowacji pojawiły się podczas manifestacji w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Częstochowie

 

Przed Marcem 1968 młodzież (najczęściej studencka) starała się włączyć w życie polityczne Polski. Powstawały kluby dyskusyjne (m.in. Klub Poszukiwaczy Sprzeczności i Polityczny Klub Dyskusyjny). Pomimo nakazu rozwiązania klubów młodzi ludzie nadal aktywnie działali. W poł. lat 60. pojawiło się tzw. środowisko Komandosów skupiające wokół siebie studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Komandosi regularnie pojawiali się na zebraniach organizacji młodzieżowych i zetemesowskich, podczas których zadawali kłopotliwe pytania i wygłaszali kontrowersyjne opinie. Władza krytykowała działalność komandosów, zarzucając jej członkom wysoki status materialny i żydowskie pochodzenie. W prasie nazywano studentów „bananową młodzieżą”. Obok studentów swoje niezadowolenie wyrażali także intelektualiści, którzy protestowali przeciwko cenzurze, nasilającym się represjom wobec pisarzy oraz ograniczeniu nakładów na kulturę.

Dziady1968_edited.jpg

Scena z Dziadów Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka

Teatr Narodowy 25.11.1957r.

fot.: IPN

 

W listopadzie 1967 roku przypadała 50. rocznica wybuchu rewolucji październikowej. Z tego powodu w Polsce rozpoczęto przygotowywać szereg imprez propagandowych, naukowych i kulturalnych. Dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie Kazimierz Dejmek zdecydował się wystawić w nowoczesnej inscenizacji Dziady Adama Mickiewicza. Premiera odbyła się 25 listopada 1967 roku. Spektakl nie spodobał się Wydziałowi Kultury KC PZPR, w związku z czym zakazano drukowania pozytywnych recenzji. Już po pierwszym przedstawieniu pojawiły się spory na temat antyradzieckiej wymowy. 13 grudnia 1967 kierownik Wydziału Kultury KC PZPR Wincenty Kraśko zarzucił Dziadom Dejmka szkodliwość polityczną i tendencyjny charakter. Według Kraśki kontrowersje miały wynikać z doboru tekstów, sposobu prowadzenia aktorów oraz inscenizacji poszczególnych fragmentów, nie mówiąc o „dopisanej” scenie finałowej o określonej symbolice ideowo-politycznej. 21 grudnia Kazimierz Dejmek został wezwany na rozmowę z kierownictwem Wydziału Kultury KC. Spektakl skrytykowano za wydźwięk antyradziecki i „religianctwo”. Kazimierz Dejmek tłumaczył, że utwór nie jest antyradziecki tylko antycarski. Władysław Gomułka oświadczył, że „Dziady” wbijają nóż w plecy przyjaźni polsko-radzieckiej.

Pogłoski o niechęci władz wobec sztuki (uwiarygodnione m.in. chorobą Gustawa Holoubka, która wymusiła odwołanie dwóch spektakli) przyczyniły się do wzrostu zainteresowania Dziadami oraz pojawienia się żywej reakcji widzów. Burzliwe oklaski podczas antyrosyjskich scen przyczyniły się do uznania sztuki za „antyradziecką” i wpłynęły na podjęcie decyzji o zawieszeniu wystawiania Dziadów. Jednocześnie dopuszczono możliwość wznowienia przedstawienia po przerwie i uspokojeniu sytuacji.

Po czterech pierwszych przedstawieniach poinformowano Dejmka, że spektakl może być grany tylko raz w tygodniu, młodzieży szkolnej nie można sprzedawać więcej niż 100 biletów po cenach normalnych, reżyser ma też odnotowywać reakcje publiczności (pretekstem było rzekome wznoszenie przez publiczność haseł antyrosyjskich oraz antyradzieckich). 16 stycznia zawiadomiono Dejmka, że 30 stycznia odbędzie się ostatnie przedstawienie. Po ostatnim (jedenastym) przedstawieniu doszło do manifestacji studentów, którzy wznosząc okrzyki (m.in „Niepodległość bez cenzury”, wymyślone przez Karola Modzelewskiego, a także „Chcemy kultury bez cenzury!”, „Żądamy zniesienia cenzury”, „Mickiewicz – Dejmek”) złożyli białe i czerwone kwiaty i transparent „Żądamy dalszych przedstawień” pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Protest przygotowali komandosi oraz studenci Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Milicja interweniowała już praktycznie po zakończeniu marszu, rozpędzając tłum pałkami i aresztując 35 manifestantów, z których dziewięciu pociągnięto do odpowiedzialności przed kolegium karno-administracyjnym i ukarano grzywnami w wysokości od 500 do 3000 złotych (wśród ukaranych znaleźli się m.in Andrzej Seweryn i Jan Lityński).

uw1968_edited.png

Protest studentów

w marcu 1968 roku

fot.:IPN 

Do działań studenckich przyłączyło się środowisko literatów, na czele ze Związkiem Literatów Polskich, który poparł zbieranie podpisów pod petycją do sejmu z protestem przeciwko zdjęciu Dziadów. 29 lutego 1968 roku Związek Literatów Polskich przyjął tzw. rezolucję Andrzeja Kijowskiego, w której potępiono politykę kulturalną w PRL, żądano zniesienia cenzury, przywrócenia swobody twórczej i ponownego umieszczenia Dziadów do repertuaru Teatru Narodowego. Zebranie zwołano na żądania członków, po raz pierwszy od 1922 roku. Dyskusja podczas zebrania była bardzo burzliwa. Podczas zebrania wystąpili m.in: Antoni Słonimski, Jerzy Andrzejewski, Stefan Kisielewski (który mówił o skandalicznej dyktaturze ciemniaków w polskim życiu kulturalnym, jaką obserwujemy od dłuższego czasu). Ich wypowiedzi (a szczególnie Kisielewskiego) odbiły się szerokim echem. 11 marca Stefan Kisielewski został pobity przez „nieznanych sprawców”, a wokół Pawła Jasienicy rozpętano nagonkę propagandową

Mimo to, w południe 8 marca na dziedzińcu UW demonstracja się odbyła. Rozdawano ulotki, w których powoływano się na art. 71 Konstytucji PRL i wzywano do obrony podstawowych swobód obywatelskich. Protestujący uchwalili rezolucję, w której domagali się przywrócenia praw studenckich Michnikowi i Szlajferowi oraz zwolnienia od odpowiedzialności karnej innych studentów, wobec których zastosowano postępowanie dyscyplinarne. Wiec odbywał się w bardzo spokojnej atmosferze.

Kiedy studenci rozchodzili się, na dziedziniec wjechało kilka autokarów z napisem „wycieczka”. Z nich wysiadły oddziały ZOMO i „aktywu robotniczego” (głównie ormowców) ubrane po cywilnemu. Do akcji włączyli się członkowie Związku Młodzieży Socjalistycznej, którzy zaczęli skandować Wichrzyciele z uczelni!, Dajcie się nam spokojnie uczyć!. Funkcjonariusze zaczęli wyłapywać pojedyncze osoby i wywozić je poza teren uniwersytetu. Studenci krzyczeli w stronę napastników Usunąć tajniaków!, Gestapo!, Wolność!. Około godziny 13 profesor Zygmunt Rybicki wezwał studentów do rozejścia się w ciągu kwadransa. Wkrótce potem Rybicki zgodził się na rozmowę pomiędzy zebranymi a delegacją studentów. Delegaci (Ryszard Bugaj, Marcin Król, Zofia Lewicka, Irena Lasota,  Jadwiga Staniszkis, Barbara Toruńczyk) domagali się wycofania z terenu uniwersytetu ormowców i milicjantów, wypuszczenia aresztowanych studentów oraz oddania zabranych legitymacji studenckich i indeksów. W wyniku rozmów milicjanci opuścili teren uczelni. Jednak około godziny 14 na teren Uniwersytetu Warszawskiego wkroczyli ormowcy, a o 14:30 zaczęły przybywać umundurowane oddziały milicji z długimi pałkami, w okularach ochronnych i hełmach. Na dziedzińcu rozpoczęła się akcja pacyfikacyjna. Milicjanci atakowali zarówno studentów jak i pracowników naukowych. Po akcji na terenie UW do końca dnia milicja toczyła walki uliczne. Według informacji MSW 9 marca do walki na ulicach Warszawy ze studentami użyto 1335 funkcjonariuszy umundurowanych, 510 cywilnych oraz 400 ormowców.

Osoby zatrzymane  w wyniku protestów w Warszawie przetrzymywane w areszcie śledczym na Mokotowie:

Karol Modzelewski, Michał Bielicki, Wiktor Nagorski/Nagórski, Seweryn Blumsztajn, Adam Michnik, Mirosław Sawicki, Aleksander Lesz, Edward Stresser, Aleksander Smolar, Józef Dajczgewand, Stanisław Gomułka, Andrzej Kościuk, Henryk Wiestreich, Jacek Kuroń, Julia Juryś, Wiktor Górecki, Henryk Rubinstein, Andrzej Aranowski, Włodzimierz Kofman, Aleksander Perski, Jan Tomasz Gross, Marian (Waldemar) Kuczyński, Vladimir Bucianu, Irena Lasota, Barbara Toruńczyk, Andrzej Neumarek, Henryk Szlajfer, Irena Grudzińska, Marek Orlanski/Orlański, Włodzimierz Ostoja-Zagórski, Janusz Korwin-Mikke, Aleksander Wirpsza, Abraham Nanes, Zbigniew Święcicki, Krzysztof Topolski, Jan Lityński, Andrzej Szfedziński, Antoni Zambrowski, Teresa Bogucka, Jan Owsinski/Owsiński, Leona Sfard, Leszek Kopytko, Jerzy Diatłowicki, Antoni Macierewicz, Michał Przybyło, Witold Zieliński, Jarosław Weintraub, Zygmunt Dzięciołowski, Jan Walc, Bronisław Czarnocha, Wojciech Celinski/Celiński, Zbigniew Wojtas, Paweł Bąkowski, Artur Halmin, Bronisława Karst, Janusz Zamorski, Janusz Stanisław Meuszyński, Andrzej Skulski, Wojciech Topinski/Topiński, Marian Król, Joanna Wierzbicka, Walery Amielis, Czesław Bielicki, Paweł Bąkowski, Maciej Czachowski, Piotr Żebrun, Sławomir Kretkowski, Andrzej Zabłudowski, Andrzej Mencwel, Marek Ryger, Jadwiga Staniszkis-Lewicka, Ewa Puchalska (według IPN - BU_0_276_276_19_0004)

Karta_Zatrzymani_uw_1968_edited.jpg

Fotografie zatrzymanych w związku z protestami studenckimi w Warszawie

na górze: Karol Modzelewski

na dole: Michał Bielicki

fot.: IPN

 

11 marca w Warszawie odbyła się kolejna demonstracja studencka, podczas której przyjęto rezolucję. Tekst rezolucji rozplakatowano na wszystkich wydziałach Uniwersytetu Warszawskiego (za zgodą władz uczelni). Dokument przekazano do sejmu, na ręce premiera Józefa Cyrankiewicza i Henryka Jabłońskiego. W uchwale studenci ponownie wyrazili swój protest przeciwko łamaniu konstytucji, atakom milicji i ORMO, ingerowaniu władz bezpieczeństwa w życie akademickie oraz antysemityzmowi i domagali się przywrócenia praw uniwersyteckich relegowanym studentom. Wiec przeniósł się na ulice Warszawy. Jeden z pochodów skierował się w stronę gmachu Komitetu Centralnego (na ulicy Nowy Świat). W okolicach budynków maszerujący tłum został rozbity przy użyciu gazu łzawiącego i armatek wodnych. Inny pochód szedł na ulicę Belwederską, w stronę ambasady ZSRR. Kolejny zmierzał na ulicę Rakowiecką, do więzienia, w którym przetrzymywano więźniów politycznych.

Rewolucyjna atmosfera rozszerzyła się na pozostałe warszawskie uczelnie, a następnie, poprzez siatkę emisariuszy „rozlała” się po całym kraju. W większości znaczących ośrodków akademickich odbyły się wiece, z których część zakończyła się starciami z milicją (Warszawa, Gdańsk, Gliwice, Katowice, Kraków, Lublin, Łódź, Wrocław, Poznań, Szczecin, Radom), część zakończyła się spokojnie (Białystok, Bydgoszcz, Olsztyn, Opole, Toruń). Demonstracje poparcia odbyły się także w miastach, w których nie było wówczas szkół wyższych (Bielsko-Biała, Legnica, Tarnów). Podczas protestów pozawarszawskich pojawiły się hasła solidarności z Warszawą, antykomunistyczne i wolnościowe. 15 marca w Gdańsku odbyła się największa w skali kraju manifestacja. Udział w niej wzięło 20 tys. osób. 1 maja 1968 studenci przemaszerowali przez Wrocław.

21 marca Politechnika Warszawska ogłosiła 48-godzinny strajk okupacyjny, a na Uniwersytecie Warszawskim odbył się kolejny wiec. Decyzją Henryka Jabłońskiego zostali zwolnieni: profesorowie Bronisław Baczko, Włodzimierz Brus, Leszek Kołakowski, Stefan Morawski, docenci Zygmunt Bauman i Maria Hirszowicz-Bielińska. Równocześnie prasa zaczęła szkalować zwolnionych pracowników naukowych. 28 marca odbył się ostatni wiec, na którym studenci domagali się przywrócenia do pracy zwolnionych profesorów i docentów i zaprzestania ataków z prasy. Na wiecu uchwalono Deklarację Ruchu Studenckiego autorstwa Jakuba Karpińskiego, Andrzeja Mencwela i Jadwigi Staniszkis. W deklaracji żądano swobody zrzeszeń, wolności opinii, zniesienia cenzury, wprowadzenia społecznej kontroli własności państwowej i przestrzegania praw obywatelskich, niezawisłego sądownictwa i powołania Trybunału Konstytucyjnego.

Po ostatnim wiecu władze uczelni skreśliły z listy studentów 34 osoby i zawiesiły w prawach studenta kolejne 11. Pod koniec marca rozwiązano wydziały Ekonomii i Filozofii, cały trzeci rok na Wydziale Matematyczno-Fizycznym oraz psychologię na Wydziale Pedagogicznym. Na mocy tej decyzji 1616 osób przestało być studentami. Większość relegowanych studentów wcielono do wojska (niektórzy uczestniczyli w operacji „Dunaj”, która miała zatrzymać reformy polityczne w Czechosłowacji)

Milicjanci w pościgu za studentami na Krakowskim Przedmieściu. Mówiono wówczas, że po wydarzeniach marcowych podniósł się poziom wykształcenia milicjantów, gdyż spędzili dwa tygodnie na uniwersytetach

Fot.: IPN

marzec-68%2C1317_edited.jpg

Do 25 marca 1968 roku zatrzymano 2549 osób. Były to: osoby zatrzymane podczas demonstracji ulicznych, producenci i rozdający ulotki, kurierzy wysyłani do innych ośrodków akademickich. Po 25 marca kontynuowano aresztowania osób, które próbowały kontynuować protesty. Według informacji od Prokuratora Generalnego do października 1968 roku zatrzymano 2732 osoby związane z Marcem. Większość zwolniono, 697 ukarano kolegiami karno-administracyjnymi, 540 objęto śledztwami, a 60 stanęło sprzed sądem w trybie przyspieszonym. W głośnych procesach skazano na trzy i pół roku więzienia Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, których uznano za inspiratorów demonstracji. Przywódcę organizacji konspiracyjnej Gdańska Młodzieżowa Grupa Wywiadowcza Jakuba Szadaja skazano na 10 lat więzienia. Procesy odbyły się w Warszawie na przełomie lat 1968 i 1969. Wielu studentów powołano do odbycia czynnej służby wojskowej. Nieznana jest skala zjawiska w wymiarze ogólnopolskim. Na masową skalę relegowano studentów – na Uniwersytecie Warszawskim z listy studentów usunięto 1616 osób, a we Wrocławiu 1553. Reżim Władysława Gomułki wzmógł po Marcu inwigilację społeczeństwa przez SB

ulotka-marcowa-1%2C2517_edited.jpg
marzec-68%2C1317_edited.jpg

Milicjanci w pościgu za studentami na Krakowskim Przedmieściu.

Mówiono wówczas, że po wydarzeniach marcowych podniósł się poziom wykształcenia milicjantów, gdyż spędzili dwa tygodnie na uniwersytetach

fot.: IPN

 

Do 25 marca 1968 roku zatrzymano 2549 osób. Były to: osoby zatrzymane podczas demonstracji ulicznych, producenci i rozdający ulotki, kurierzy wysyłani do innych ośrodków akademickich. Po 25 marca kontynuowano aresztowania osób, które próbowały kontynuować protesty. Według informacji od Prokuratora Generalnego do października 1968 roku zatrzymano 2732 osoby związane z Marcem. Większość zwolniono, 697 ukarano kolegiami karno-administracyjnymi, 540 objęto śledztwami, a 60 stanęło sprzed sądem w trybie przyspieszonym. W głośnych procesach skazano na trzy i pół roku więzienia Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, których uznano za inspiratorów demonstracji. Przywódcę organizacji konspiracyjnej Gdańska Młodzieżowa Grupa Wywiadowcza Jakuba Szadaja skazano na 10 lat więzienia. Procesy odbyły się w Warszawie na przełomie lat 1968 i 1969. Wielu studentów powołano do odbycia czynnej służby wojskowej. Nieznana jest skala zjawiska w wymiarze ogólnopolskim. Na masową skalę relegowano studentów – na Uniwersytecie Warszawskim z listy studentów usunięto 1616 osób, a we Wrocławiu 1553. Reżim Władysława Gomułki wzmógł po Marcu inwigilację społeczeństwa przez SB

Ulotka marcowa z 1968r.

Ulotka z marca 1968

Fot. IPN

Grudzień 1970

 

W dniach 14 grudnia 1970r. rozpoczeły się protesty robotników w Polsce.

Bezpośrednią przyczyną strajków i demonstracji była wprowadzona 12 grudnia podwyżka cen detalicznych mięsa, przetworów mięsnych oraz innych artykułów spożywczych. Decyzję w tej sprawie podjęto 30 listopada 1970 na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR. Od 8 grudnia w Ministerstwie Obrony Narodowej i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych rozpoczęto przygotowania w ramach „ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego”, a 11 grudnia jednostki MSW zostały postawione w stan pełnej gotowości. 12 grudnia wieczorem za pośrednictwem radia poinformowano społeczeństwo o podwyżkach cen żywności głównych artykułów, średnio o 23% (mąka o 17%, ryby o 16%, dżemy i powidła o 36%). 13 grudnia komunikaty o podwyżkach cen podała prasa.

Społeczeństwo zareagowało protestem. Zbierano się na wiecach, domagając się od władz cofnięcia podwyżki, uregulowania systemu płac (w szczególności zasad naliczania premii) i wreszcie odsunięcia od władzy odpowiedzialnych za podwyżkę (m.in. Władysława Gomułki, Józefa Cyrankiewicza i Stanisława Kociołka).

Gda%25C5%2584sk_stoczniowcy%2520przed%25

Stoczniowcy gdańscy przed gmachem dyrekcji Stoczni im. Lenina

fot.:IPN

 

W poniedziałek 14 grudnia robotnicy ogromnego zakładu przemysłowego – Stoczni Gdańskiej im. Lenina odmówili podjęcia pracy i wielotysięczny tłum przed południem udał się pod pobliską siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku. Zażądali spotkania z pierwszym sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR, a od dyrektora stoczni Stanisława Żaczka podjęcia negocjacji w sprawie cofnięcia podwyżek, ich postulaty nie zostały jednak spełnione. Tego dnia doszło też do pierwszych starć ulicznych z Milicją Obywatelską (MO).

Przed południem delegacja stoczniowców próbowała rozmawiać z rektorem Politechniki Gdańskiej (PG) i na schodach Gmachu Głównego PG doszło do szarpaniny z prorektorem Wełnickim. O godzinie 17.00 na dziedzińcu przed Gmachem Głównym PG próbowano zorganizować wiec, ale wobec negatywnej reakcji studentów (w marcu 1968 robotnicy, w tym także stoczniowcy, współpracowali z milicją podczas tłumienia studenckiego zrywu) z wiecu zrezygnowano i zebrani ruszyli pochodem do Gdańska, by „pokazać swoją siłę”, jak to mówili stoczniowcy z radiowozu. W Gdańsku za wiaduktem Błędnik doszło do pierwszych starć z MO. Nieco później dołączyła duża grupa studentów Akademii Medycznej w Gdańsku (AMG). Tego wieczoru w wiecach na placu przed dworcem głównym i budynkiem Komitetu Wojewódzkiego PZPR wzięły udział setki studentówj PG i AMG.

Mieszkańcy Gdańska na ul.Elżbietańskiej, na tyłach KW PZPR przy Wałach Jagiellońskich,

14 lub 15.12.1970 r.

fot. IPN

 

 

W kolejnym dniu ogłoszono strajk powszechny; przyłączyły się do niego inne gdańskie przedsiębiorstwa, robotnicy ze Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni oraz pracownicy elbląskiego Zamechu. W skład pierwszego komitetu strajkowego weszli: Zbigniew Jarosz (przewodniczący), Jerzy Górski (zastępca przewodniczącego), Stanisław Oziębło, Ryszard Podhajski, Kazimierz Szołoch, Lech Wałęsa i Zofia Zejser. Żądano m.in. uwolnienia aresztowanych wcześniej działaczy. Robotnicy kontynuowali marsz i przemieszczając się pod budynek KW PZPR na wcześniej zapowiedziany wiec, napotkali oddziały MO. Władze, nie chcąc dopuścić demonstrantów pod budynek partii, podjęły decyzję o użyciu pałek i innych środków obronnych (w tym gazu łzawiącego). W efekcie doszło do walk ulicznych i starć z MO, a w końcu, późnym wieczorem 15 grudnia, do podpalenia budynku KW PZPR w Gdańsku. Ogłoszono strajk okupacyjny. Wojsko i milicja zablokowały porty i stocznie.

Jednocześnie w Gdyni doszło do spisania 8 głównych postulatów i przekazania ich przewodniczącemu prezydium Miejskiej Rady Narodowej, Janowi Mariańskiemu. Obiecał on przekazać je wicepremierowi Stanisławowi Kociołkowi, żądając jednak w zamian rozejścia się demonstrantów do domów. Wśród postulatów były m.in. dostosowanie płac robotników do ostatniej podwyżki cen, podwyższenia minimalnego wynagrodzenia (w szczególności najmniej zarabiających kobiet), zredukowania rozpiętości zarobków robotników z zarobkami pracowników umysłowych (w tym także postulat, że dyrektor przedsiębiorstwa nie powinien zarabiać więcej niż 1000 zł od pracownika posiadającego wyższe wykształcenie), czy wreszcie ustalenia wysokości zasiłku chorobowego w pełni odpowiadającemu utraconemu w czasie choroby zarobkowi. Nocą aresztowano członków komitetu strajkowego w Gdyni.

W środę 16 grudnia strajk rozszerzył się na kolejne zakłady na Wybrzeżu. Stocznia Gdańska została otoczona przez wojsko. Ludzie, którzy próbowali się do stoczni zbliżyć, byli brutalnie bici. W Szczecinie telewizja poinformowała o wydarzeniach w Gdańsku. Nazwała je chuligaństwem.

Demonstracje robotników Gdańsk 15.12.1970

Gdańsk - demonstrujący robotnicy przed Dworcem Głównym, 15.12.1970 r.

fot. IPN

 

17 grudnia nazwanego Czarnym Czwartkiem władze zdecydowały się wykorzystać wojsko. W wyniku starć wiele osób po obu stronach zostało poszkodowanych. Rano, na przystanku Szybkiej Kolei Miejskiej Gdynia Stocznia, oddziały Milicji Obywatelskiej i wojska ostrzelały tłum pracowników Stoczni im. Komuny Paryskiej. Według ustaleń prokuratury śmierć poniosło 10 osób . W centrum Gdyni uformowano pochód z biało-czerwonymi flagami, który ruszył ulicami 10 Lutego i Marchlewskiego w kierunku przystanku Gdynia-Stocznia, gdzie starł się z wojskiem. Pochód zebrał się ponownie na ul. Czerwonych Kosynierów i ruszył do centrum Gdyni. Na czele pochodu niesiono na drzwiach ciało zabitego młodego mężczyzny (Zbyszka Godlewskiego), za nim niesiono pomazane krwią narodowe flagi. Pochód ten doszedł do urzędu miejskiego przy ulicy Świętojańskiej, gdzie doszło do kolejnych starć. W tym pochodzie wzięli udział przedstawiciele wszystkich zawodów i grup społecznych. Na ulicach Słupska i Elbląga trwały demonstracje. Do strajkujących włączyli się pracownicy Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego, którzy razem z wieloma tysiącami ludzi demonstrowali w mieście, a wobec których wojsko i milicja użyły siły, kiedy protestujący podpalili gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Śmierć poniosło 16 osób, w tym wiele młodzieży oraz osoby przypadkowo znajdujące się przy terenie protestu, a potem już walk. Jednocześnie służby publiczne zaczęły stopniowo tłumić strajki i demonstracje na Wybrzeżu.

Janek_wiśniewski.png

Pochód mieszkańców

Gdyni z ciałem

„Janka Wiśniewskiego”,

ul. Czerwonych Kosynierów (obecnie Morska),

17.12.1970 r

fot.: IPN

 

W piątek 18 grudnia podobnie jak wcześniej Stocznia Gdańska, została otoczona przez wojsko stocznia w Szczecinie. W Elblągu zdecydowano się na użycie siły, co zaowocowało starciami z demonstrantami. Do miast północnej Polski przyłączyły się Białystok, Nysa, Oświęcim, Warszawa i Wrocław, gdzie zorganizowano nowe strajki. Miały one mniejszą skalę i były krótkotrwałe, w przeciwieństwie do tych z Gdańska, Gdyni czy Szczecina.

W sobotę trwał już tylko strajk w Szczecinie (przywódcą był Mieczysław Dopierała), który dobiegł końca 22 grudnia. Stocznie i porty Gdańska i Gdyni nie pracowały. We wszystkich objętych zamieszkami miastach Wybrzeża obowiązywały stan wyjątkowy i godzina milicyjna.

Kolumna wojskowa

Gdańsk - Kolumna wojskowych pojazdów i szpaler milicji blokujące skrzyżowanie ulic: Hucisko i 3 Maja, przy KM MO, 15.12.1970 r.

fot.:IPN

Czerwiec 1976

 

Czerwiec ‘76 to fala strajków i demonstracji ulicznych, jakie miały miejsce 25 czerwca 1976 r. Objęły one około 70–80 tys. osób w co najmniej 90 zakładach pracy na terenie 24 województw. Bezpośrednią przyczyną protestu była zapowiedziana 24 czerwca w Sejmie PRL przez premiera Piotra Jaroszewicza drastyczna podwyżka cen wielu artykułów żywnościowych (m.in. mięso i ryby – 69 proc., nabiał – 64 proc., ryż – 150 proc., cukier – 90 proc.). Do sprowokowania wybuchu społecznego niezadowolenia przyczyniły się też niesprawiedliwe rekompensaty (zarabiający poniżej 1300 zł mieli otrzymać 240 zł, zarabiający powyżej 6000 zł – 600 zł). Podwyżkę władze przedstawił jako „projekt”, choć powszechnie zdawano sobie sprawę, że decyzje zapadły, cenniki wydrukowano, a rzekome konsultacje społeczne są fikcją.

Demonstracja przed gmachem KW PZPR

Demonstracja przed gmachem KW PZPR

fot.: IPN

  • 4 czerwca – transmisja na żywo przemówienia premiera Piotra Jaroszewicza i ogłoszenie podwyżek („nowych cen”).

  • 25 czerwca – treść przemówienia pojawia się w prasie. Strajkuje 97 zakładów, m.in. w Radomiu, Ursusie i Płocku. Rząd PRL ukrył przed opinią publiczną fakt wybuchu zamieszek, nazywając je „drobnymi, chuligańskimi wybrykami”. Mimo to, szybko wycofał się z zapowiadanych podwyżek, w lęku przed rozszerzeniem się protestów na cały kraj i zaproponował rozpoczęcie „szerokich konsultacji społecznych na temat podwyżek cen i trudnościach w zaopatrzeniu”. Równolegle przeprowadzono szybką, brutalną pacyfikację strajków, nadal utrzymując że były to tylko chuligańskie wybryki. W Radomiu okradziono i zdemolowano ponad 100 sklepów. W Ursusie rozkręcono szyny na międzynarodowej linii kolejowej. Oddziały Milicji były celowo nie wyposażone w broń palną, którą użyto  gdy  podpalono Komitet Wojewódzki.

Ursus_demonstranci_spychaja_lokomotywe.p

Demonstranci spychają lokomotywę z rozkręconych torów

Ursus 1976r

fot:.IPN

  • 26–30 czerwca – wydarzenia radomskie – rozszerzenie się strajków na wszystkie zakłady państwowe w Radomiu w odpowiedzi na brutalne pacyfikacje i aresztowania organizatorów pierwszych strajków. Władze lokalne ogłaszają stan wyjątkowy i czasowo zamykają wszystkie zakłady. W efekcie na ulice wychodzą zrewoltowane tłumy mieszkańców miasta, łącznie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, które dokonują m.in. podpalenia budynku komitetu wojewódzkiego PZPR. Miasto zostaje całkowicie spacyfikowane przez liczne oddziały ZOMO, z użyciem gazu łzawiącego i armatek wodnych. Skala aresztowań osiąga znaczne rozmiary. Aresztowanych poddaje się m.in. torturom polegającym na przechodzeniu przez szpaler milicjantów tłukących aresztanta pałkami, znanej jako „ścieżka zdrowia”.  Równolegle, w całym kraju narasta oficjalna propaganda nazywająca uparcie protestującą ludność miasta – chuliganami i wichrzycielami, organizowane są „spontaniczne” wiece protestacyjne przeciw działaniom „radomskich warchołów”.

Radom płonący KW.jpg

Płonący budynek

KW PZPR w Radomiu 1976

fot.: IPN

 

Według raportu sporządzonego przez MSW na potrzeby Biura Politycznego na terenie 12 województw zastrajkowało 112 zakładów, w strajkach uczestniczyło ponad 80 tysięcy osób (w tym 20 800 w Radomiu i 14 200 w Ursusie). Dramatyczny los spotkał także robotników, którzy protestowali w mniejszych zakładach pracy na prowincji. Tutaj najczęściej nie docierali emisariusze Komitetu Obrony Robotników, o represjonowanych nie mówiło się w rozgłośni Wolna Europa, a częściowa rehabilitacja nastąpiła dopiero w 1981 lub później.

Konsekwencje czerwca 1976 roku:

  • w Radomiu, Ursusie i Płocku: liczne aresztowania, zwolnienia z pracy, „wilcze bilety” (nieoficjalny zakaz podejmowania pracy) robotników podejrzewanych o aktywny udział w kradzieżach. Straty w Radomiu sięgały 150 milionów złotych.

  • sierpień 1976 – wprowadzenie kartek na cukier

  • 18 sierpnia 1976 umiera – prawdopodobnie skatowany przez SB – ksiądz Roman Kotlarz – przywódca duchowy robotników radomskich

  • aktywizacja środowisk opozycyjnych:

    • List 14 – oficjalny protest środowiska prawników na akcje pacyfikacyjne przeprowadzane z naruszeniem prawa (inicjator: Jan Olszewski).

    • 23 września – założenie Komitetu Obrony Robotników, który organizował pomoc prawną i materialną dla aresztowanych robotników i ich rodzin, a następnie rozszerzył swoją działalność na szeroko rozumiane akcje opozycji takie jak organizowanie podziemnych wydawnictw, organizowanie spotkań dyskusyjnych, prowadzenie „Uniwersytetu Robotniczego” itp. (inicjatorzy: Antoni Macierewicz, Jacek Kuroń, Jan Józef Lipski).

    • 25 marca 1977 – powstanie Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela.(ROBCiO)

  • 1 sierpnia 1977 – Ursus został włączony do Warszawy, stając się częścią dzielnicy Ochota.

 

Rząd PRL wycofał się wkrótce z podwyżek wprowadzając rekompensaty proporcjonalne do wysokości płac, co dodatkowo napędziło inflację i przyspieszyło nadchodzące problemy gospodarcze.

W rok po protestach Rada Państwa wprowadziła w drodze dekretu uchwalonego 19 lipca 1977 (Dz.U. nr 24 poz. 102) amnestię.

 

Lubelski Lipiec 1980

 

​Fala strajków i protestów pracowniczych, które w dniach 8-24 lipca 1980 objęły ponad 150 zakładów pracy na Lubelszczyźnie, z czego 91 w Lublinie. Pracownicy domagali się cofnięcia podwyżek cen artykułów żywnościowych, podwyżek płac, poprawy warunków pracy oraz w kilku przypadkach niezależności działania związków zawodowych. W WSK Świdnik i w FSC Lublin protesty zakończyły się pisemnymi porozumieniami robotników z władzami. Protesty określane mianem Lubelskiego Lipca 1980 otworzyły drogę do lepiej przygotowanych i przeprowadzonych strajków sierpniowych na Wybrzeżu.

Strajki rozpoczęły się w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego Świdnik na Wydziale Obróbki Mechanicznej 8 lipca1980 roku, a ich bezpośrednią przyczyną była podwyżka cen żywności. Strajk w WSK zakończył się 11 lipca podpisaniem pierwszego porozumienia między pracownikami reprezentowanymi przez "komitet postojowy" a władzą, jakie zawarto w lecie 1980 roku. 

Protesty rozszerzyły się na zakłady pracy w Lublinie i na całej Lubelszczyźnie. Pracę przerwano między innymi w największych zakładach regionu Polmozbyt Lublin, Fabryka Maszyn Rolniczych „Agromet” w Lublinie, Lubelskie Zakłady Naprawy Samochodów w Lublinie, Zakład Naprawczo-Produkcyjny Mechanizacji Rolnictwa w Lublinie, Fabryka Samochodów Ciężarowych w Lublinie, Zakłady Azotowe Puławy w Puławach, Zakłady Eda w Poniatowej, KWK w Bogdance,Fabryka Łożysk Tocznych w Kraśniku, Polskie Koleje Państwowe w Lublinie, Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Lublinie.

Lubelska prasa nie informowała o strajkach. Od 9 lipca Radio Wolna Europa systematycznie nadawało o nich informacje. Zwłaszcza strajk kolei był dotkliwy dla władz, a miasto bardzo odczuło strajk komunikacji miejskiej od 18 lipca. Do 20 lipca podpisano porozumienia między poszczególnymi strajkującymi zakładami pracy a stroną rządową, w których obiecano podwyżkę płac.

 

Sierpień 1980

 

Sierpień 1980 – jeden z kilku miesięcy, które odcisnęły największe piętno na historii PRL. Przeszedł do historii z powodu strajków na Wybrzeżu, zakończonych zawarciem czterech porozumień sierpniowych.

Pierwsze strajki miały miejsce w Świdniku i Lublinie w połowie lipca (wydarzenia zwane Lubelskim Lipcem), a pierwsze protestacyjne przestoje w tym regionie miały miejsce już wiosną 1980. W wyniku wydarzeń lubelskich strajki zaczęły rozprzestrzeniać się na okoliczne regiony, by w końcu wystąpić w szeregu miast na terenie całego kraju. Jednak najważniejszy strajk rozpoczęły Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża 14 sierpnia w Stoczni Gdańskiej(żądano m.in. przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz, podwyżek płac, wybudowania pomnika ofiar Grudnia 1970), do którego zaczęły dołączać delegacje strajkujących zakładów pracy z pozostałych miast.

31 sierpnia rankiem, ksiądz Henryk Jankowski celebrował mszę na terenie Stoczni Gdańskiej. W sali BHP stoczni zostało podpisane porozumienie pomiędzy MKS reprezentującym ponad 700 zakładów oraz delegacją rządową. Kwestią sporną było zwolnienie więźniów politycznych, czego domagał się Wałęsa. Wicepremier Jagielski ostatecznie wyraził zgodę na pisemne gwarancje zwolnienia więźniów. O godzinie 16 podpisano dokument końcowy porozumień. Strajk dobiegł końca.

Według raportu MSW dostarczonego Stanisławowi Kani w dniu 30 sierpnia w 28 województwach strajkowało 700 zakładów i ponad 700 tysięcy pracowników, m.in. komunikacja miejska w 13 miastach

W sierpniu 1980 narodził się, trwający 15 miesięcy okres względnej wolności w komunistycznym państwie i powstał ruch robotniczy, ruch społeczny, który wkrótce przeistoczył się w 10-milionowy NSZZ Solidarność. Okres wolności Polaków zakończony został stanem wojennym w latach 1981-1983. Sierpień 1980 był impulsem do przemian systemowych, które w ostateczności doprowadziły do upadku PRL i innych krajów demokracji ludowej z bloku wschodniego, odzyskania suwerenności przez Polskę i powstania III Rzeczypospolitej.

 

13 grudnia 1981

 

Wprowadzono w Polsce stan wojenny, stan nadzwyczajny wprowadzony  na terenie całej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, niezgodnie z Konstytucją PRL. Został zawieszony 31 grudnia 1982 roku, a zniesiono go 22 lipca 1983 roku. W trakcie jego trwania internowano łącznie 10 131 działaczy związanych z „Solidarnością”, a życie straciło około 40 osób, w tym 9 górników z kopalni „Wujek” podczas pacyfikacji strajku.

Stan wojenny wprowadzono na mocy podjętej niejednomyślnie uchwały Rady Państwa z dnia 12 grudnia 1981 roku, na wniosek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego – tymczasowego, niekonstytucyjnego organu władzy, a faktycznie nadrzędnego wobec konstytucyjnych władz państwowych. Został on poparty przez Sejm PRL uchwałą z dnia 25 stycznia 1982 roku.

13 grudnia (noc z soboty na niedzielę) o godzinie 0:00 oddziały ZOMO rozpoczęły ogólnokrajową akcję aresztowań działaczy opozycyjnych. W dniu wprowadzenia stanu wojennego w działaniach na terytorium kraju wzięło udział ok. 70 tys. żołnierzy Wojska Polskiego, 30 tys. funkcjonariuszy MSW oraz bezpośrednio na ulicach miast 1750 czołgów i 1400 pojazdów opancerzonych, 500 wozów bojowych piechoty, 9000 samochodów oraz kilka eskadr helikopterów i samoloty transportowe. 25% wszystkich sił skoncentrowano w Warszawie i okolicach.

10 tysięcy funkcjonariuszy wzięło udział w Akcji „Jodła”, której celem było zatrzymanie i umieszczenie w uprzednio przygotowanych aresztach i więzieniach wytypowanych osób, uznanych za groźne dla bezpieczeństwa państwa.

Kilkadziesiąt minut przed północą (ok. 22:30) rozpoczęła się Akcja „Azalia”, mająca na celu opanowanie i wyłączenie obiektów teletransmisyjnych i central telefonicznych. Do 451 obiektów w całym kraju wkroczyły uzbrojone oddziały, sformowane z 700 funkcjonariuszy SB i MO, 3000 żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza oraz innych jednostek wojskowych MSW, a także 1200 żołnierzy oddelegowanych przez wojsko. Zaraz po północy zamilkły cywilne telefony, w tym także w ambasadach i konsulatach. W tym samym czasie 350 funkcjonariuszy milicji i SB, 550 żołnierzy MSW oraz około 3000 żołnierzy obsadziło wszystkie obiekty radia i telewizji. Już 14 grudnia rezerwiści powołani do jednostek milicji otrzymali broń, z zastrzeżeniem, że wydawanie amunicji należeć będzie do decyzji komendantów wojewódzkich MO. Broń wydawano zmobilizowanym członkom ORMO, a także emerytom oraz rencistom SB i MO, zorganizowanym w grupach samoobrony.

Po północy na polecenie gen. Wojciecha Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego członek Biura Politycznego PZPR i współprzewodniczący ze strony rządowej Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Kazimierz Barcikowski poinformował prymasa Polski Józefa Glempa w toku bezpośredniej rozmowy w rezydencji prymasa przy ulicy Miodowej.

 

Obwieszczenie Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego

O wprowadzeniu stanu wojennego poinformowało społeczeństwo Polskie Radio o godzinie 6 nadając przemówienie generała Jaruzelskiego. Przemówienie to w nieco zmodyfikowanej wersji wyemitowała także Telewizja Polska. Wojciech Jaruzelski w swoim wystąpieniu powiedział m.in.:

Obywatelki i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej!

Zwracam się dziś do Was jako żołnierz i jako szef rządu polskiego. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów polski dom ulega ruinie. Struktury państwa przestają działać. Gasnącej gospodarce zadawane są codziennie nowe ciosy. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Przez każdy zakład pracy, przez wiele polskich domów, przebiegają linie bolesnych podziałów. Atmosfera niekończących się konfliktów, nieporozumień, nienawiści - sieje spustoszenie psychiczne, kaleczy tradycje tolerancji. Strajki, gotowość strajkowa, akcje protestacyjne stały się normą. Wciąga się do nich nawet szkolną młodzież. Wczoraj wieczorem wiele budynków publicznych było okupowanych. Padają wezwania do fizycznej rozprawy z „czerwonymi”, z ludźmi o odmiennych poglądach. Mnożą się wypadki terroru, pogróżek i samosądów moralnych, a także bezpośredniej przemocy. [...] Już nie dni, lecz godziny przybliżają ogólnonarodową katastrofę. Uczciwość wymaga, aby postawić pytanie: Czy musiało do tego dojść? [...]

Obywatelki i obywatele!

Wielki jest ciężar odpowiedzialności, jaka spada na mnie w tym dramatycznym momencie polskiej historii. Obowiązkiem moim jest wziąć tę odpowiedzialność [...]. Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Rada Państwa, w zgodzie z postanowieniami Konstytucji, wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju. Chcę, aby wszyscy zrozumieli motywy i cele naszego działania. Nie zmierzamy do wojskowego zamachu, do wojskowej dyktatury. [...] Żadnego z polskich problemów nie można na dłuższą metę rozwiązać przemocą. Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego nie zastępuje konstytucyjnych organów władzy. Jej jedynym zadaniem jest ochrona porządku prawnego w państwie, stworzenie gwarancji wykonawczych, które umożliwią przywrócenie ładu i dyscypliny. To ostatnia droga, aby zapoczątkować wychodzenie kraju z kryzysu, uratować państwo przed rozpadem. [...]

Polki i Polacy! Bracia i siostry! [...]

Niechaj w tym umęczonym kraju, który zaznał już tyle klęsk, tyle cierpień, nie popłynie ani jedna kropla polskiej krwi. Powstrzymajmy wspólnym wysiłkiem widmo wojny domowej. [...] Zwracam się do Was, robotnicy polscy: wyrzeknijcie się dla ojczyzny Waszego niezbywalnego prawa do strajku na taki okres, jaki okaże się niezbędny dla przezwyciężenia najostrzejszych trudności. [...] Zwracam się do Was, polskie matki, żony i siostry: dołóżcie wszelkich starań, aby w polskich rodzinach nie przelewano więcej łez. Zwracam się do młodych Polek i Polaków, okażcie obywatelską dojrzałość i głęboki namysł nad własną przyszłością, nad przyszłością ojczyzny. [...] Do Was się zwracam, moi towarzysze broni - żołnierze Wojska Polskiego w służbie czynnej i w rezerwie: bądźcie wierni przysiędze, jaką składaliście ojczyźnie na dobre i na złe. Od waszej dzisiejszej postawy zależy los kraju. Zwracam się do Was, funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa: strzeżcie państwa przed wrogiem, a ludzi pracy przed bezprawiem i przemocą. Zwracam się do wszystkich obywateli - nadeszła godzina ciężkiej próby. Próbie tej musimy sprostać, dowieść, że Polski jesteśmy warci.

Rodacy!

Wobec całego narodu polskiego i wobec całego świata pragnę powtórzyć te nieśmiertelne słowa:

Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy!"

MON powołało dziesiątki tysięcy rezerwistów, a MSW wydało rozporządzenie o nakazie zdeponowania broni i amunicji. Zmilitaryzowano wiele instytucji (skierowano do nich 8000 komisarzy wojskowych, w tym 400 do resortów i instytucji centralnych), część strategicznych sektorów gospodarki, takich jak komunikacja, telekomunikacja, energetyka, górnictwo i porty morskie oraz 129 najważniejszych fabryk. Zakazano strajków, zgromadzeń, działalności związkowej i społecznej. Sądy zaczęły działać w trybie doraźnym.

Wyłączono komunikację telefoniczną, wprowadzono cenzurę korespondencji. Po późniejszym przywróceniu łączności, kontroli i cenzurze podlegały również rozmowy telefoniczne (w słuchawkach telefonicznych informował o tym powtarzający się automatyczny komunikat: rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana...).

Ograniczono możliwość przemieszczania się wprowadzając godzinę milicyjną (w początkowym okresie od 19:00, następnie od 22:00 do 6:00), jednocześnie zakazano zmiany miejsca pobytu bez uprzedniego zawiadomienia władz administracyjnych. Wstrzymano wydawanie prasy (poza dwiema gazetami rządowymi – „Trybuna Ludu” i „Żołnierz Wolności”, oraz 17 „terenowymi organami komitetów wojewódzkich PZPR”). Zarządzono również wstrzymanie wyjazdów zagranicznych do odwołania (zamknięto granice państwa i lotniska cywilne), a także czasowe zawieszenie zajęć w szkołach i na uczelniach wyższych.

W reakcji na wprowadzenie stanu wojennego struktury NSZZ „Solidarność” podjęły akcje protestacyjne – ZOMO sukcesywnie pacyfikowało kolejne strajki, m.in. w Stoczni Gdańskiej im. Lenina (16 grudnia 1981), Hucie im. Leninaw Krakowie (w nocy z 15 grudnia na 16 grudnia), Fabryce Samochodów Ciężarowych w Lublinie (w nocy z 16 grudnia na 17 grudnia), Stoczni im. Warskiego w Szczecinie (w nocy z 14 grudnia na 15 grudnia), w Hucie Katowice (23 grudnia). Największy opór stawiły siłom bezpieczeństwa kopalnie węgla kamiennego na Śląsku – 15 grudnia oddział ZOMO został dwukrotnie wyparty z terenu kopalni „Manifest Lipcowy”, za trzecim razem kilkunastoosobowa grupa milicjantów otworzyła ogień do robotników, raniąc czterech z nich, 16 grudnia 1981 w trakcie pacyfikacji kopalni Wujek funkcjonariusze ZOMO zastrzelili 9 górników. Protesty robotnicze najdłużej trwały w KWK Ziemowit(do 22 grudnia) i KWK Piast, gdzie 1000 górników przebywało pod ziemią od 14 grudnia do 28 grudnia 1981 (był to najdłużej trwający strajk w historii powojennego górnictwa).

16 grudnia 1981 w Gdańsku doszło do dużych manifestacji, w których udział wzięło ok. 100 000 ludzi – starcia z oddziałami ZOMO trwały tam do 17 grudnia. 16 grudnia w czasie demonstracji w Gdańsku ranne zostały 324 osoby. 17 grudnia w czasie starć z demonstrantami koło Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku milicja użyła broni palnej. Krótkie serie z karabinów maszynowych trafiły kilku demonstrantów. Funkcjonariusze ZOMO postrzelili w ich trakcie 4 osoby (z czego 1 osoba zmarła). Do podobnej wielotysięcznej demonstracji doszło 17 grudnia 1981 w Krakowie, gdzie również doszło do brutalnego rozpędzenia manifestantów przez służby bezpieczeństwa PRL.​

Sprzeciw wobec wprowadzenia stanu wojennego przybierał różne formy. Większość aktorów i twórców początkowo zbojkotowała zaistniałą sytuację odmawiając występów w mediach państwowych, później jednak sprzeciw złagodniał. Przyczynił się do tego fakt weryfikacji dziennikarzy, w wyniku której zostało zwolnionych z pracy co najmniej 800 z nich. Zwykli obywatele przeciwni polityce gen. Wojciecha Jaruzelskiego, zaczęli nosić na ubraniu oporniki jako symbol protestu lub z premedytacją spóźniali się do pracy, aby zamanifestować swoje poglądy polityczne (symbolem nowego stylu pracy został ślimak i żółw). W wielu polskich miastach ludzie spontanicznie wydawali amatorskimi metodami ulotki i plakaty o treści antyrządowej i antykomunistycznej, a następnie kolportowali je w miejscach publicznych protestując przeciwko rządom terroru i zaistniałej sytuacji. Na budynkach, zwłaszcza w trudno dostępnych miejscach, zaczęło się pojawiać coraz więcej antyrządowych napisów, na przykład takich jak; „WRON won za Don”, „Zima wasza wiosna nasza”, „Orła wrona nie pokona” czy też „C[iąg] D[alszy] N[astąpi]”. Zamazywały je specjalnie zorganizowane ekipy, często zastępując te hasła innymi np. „KOR = Żydzi” czy „S = $”. Symbolem oporu stał się oznaczający zwycięstwo znak V (victoria). Rozwijał się także podziemny ruch filatelistyczny, ze sprzedaży znaczków tzw. „poczty Solidarności” finansowano część działalności opozycji. Dochodziło także do przemianowywania nazw ulic, w Nowej Hucie zmieniono nazwę Alei Róż na Zomostrasse, oraz udoskonalania metod walki z oddziałami ZOMO, np. pojemniki z lakierem utrudniającym widoczność w pojazdach sił bezpieczeństwa, kolczatki lub noszenie kominiarek ograniczających działanie gazu łzawiącego.

W nocy z 29 na 30 kwietnia 1982 r. w Wodzisławiu Śląskim doszło do podłożenia ładunku wybuchowego. Opozycjoniści – górnicy wysadzili w powietrze pomnik z godłem Związku Radzieckiego.

Protesty zorganizowane przez podziemną "Solidarność" w miesięcznicę wprowadzenia stanu wojennego 13 maja 1982 roku nie miały już dużej skali.

31 sierpnia doszło w całym kraju do licznych demonstracji organizowanych przez „Solidarność”. Jednak mimo ostrości protestów pokazały one, że wpływy „Solidarności” słabną. Działacz podziemny Tadeusz Dziechciowski pisał: „Wydaje się, że podziemie nie uzyskało zakładanego celu, demonstracje ograniczyły się w rezultacie do burd lokalnych prowokowanych na ogół przez milicję. (…) Teraz trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się stało, dlaczego nie wzięły w nich masowego udziału załogi zakładów pracy. Cokolwiek powiedzą rozgłośnie zachodnie czy podziemne biuletyny, nie zmieni to faktu, że związkowe władze muszą dokonać rzeczowej analizy dotychczasowych metod działania, jeśli nie chcą znaleźć się poza nawiasem rzeczywistości.”.

Lech Wałęsa został wypuszczony z obozu internowania 14 listopada 1982.

31 grudnia 1982 stan wojenny został zawieszony. Do tej decyzji przyczyniła się mała skala protestów społecznych zapowiadanych przez podziemną „Solidarność” na 10 listopada 1982 roku.

Represje

 

W ciągu pierwszego tygodnia trwania stanu wojennego w więzieniach i ośrodkach internowania znalazło się ok. 5 tys. osób. Ogółem, w okresie trwania stanu wojennego, zostało internowanych ok. 10 tys. osób, w tym ok. 300 kobiet, w 49 ośrodkach internowania na terenie całego kraju. Byli to głównie przywódcy NSZZ „Solidarność”, doradcy związku i związani z nim intelektualiści (m.in. na fali aresztowań zamknięto trwający w Warszawie Kongres Kultury Polskiej) oraz działacze opozycji demokratycznej. Dalszym 4 tys. osób, głównie przywódcom oraz uczestnikom strajków i protestów, już 24 grudnia 1981 przedstawiono zarzuty prokuratorskie i osądzono, zwykle skazywano na kary więzienia. Najwyższy wyrok otrzymała działaczka opozycyjna Ewa Kubasiewicz, skazana przez Sąd Marynarki Wojennej na 10 lat więzienia, za udział w organizacji strajku w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni. Na kary do 7 lat więzienia skazano 4 przywódców Konfederacji Polski Niepodległej, których proces zaczął się jeszcze przed 13 grudnia. Powszechną praktyką było zwalnianie działaczy NSZZ „Solidarność” z pracy i zmuszanie ich do emigracji z kraju.

 

28 grudnia, po stłumieniu ostatnich strajków w kopalni „Piast”, z pracy w tym zakładzie wyrzucono 2 tys. robotników – masowe zwolnienia załóg w strajkujących zakładach stosowano w skali całego kraju, z większą lub mniejszą intensywnością. 31 sierpnia 1982, podczas protestów w drugą rocznicę porozumień sierpniowych, w 34 województwach zatrzymano ponad 5 tys. ludzi – 3 tys. stanęło pod różnymi zarzutami przed kolegiami do spraw wykroczeń, a 126 osobom wytoczono procesy sądowe. W wyniku akcji weryfikacyjnej środowisk dziennikarskich z zajmowanych stanowisk zwolniono 800 osób. Niektóre gazety zostały zlikwidowane, np. „Kultura” czy „Czas”.

 

Karano także organizacje zrzeszające działaczy studenckich, twórców i artystów, które nie chciały się podporządkować – 5 stycznia 1982 zdelegalizowano Niezależne Zrzeszenie Studentów (wielu jego członków aresztowano), 20 marca 1982 zlikwidowano Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, w 1983 rozwiązano Związek Polskich Artystów Plastyków, Związek Literatów Polskich, oraz zarząd Polskiego PEN Clubu. Represje wobec intelektualistów, brak perspektyw materialnych i wolności politycznej, spowodowały w następnych latach emigrację tysięcy naukowców, lekarzy, inżynierów. Po 1981 dodatkowo nasilał się trend emigracji ludzi młodych, przed 35 rokiem życia – do 1986 za granicą pozostawało kilkaset tysięcy osób nie wierzących w możliwości ewolucji ustroju socjalistycznego i nie widzących dla siebie większych perspektyw w kraju.